<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Wszystko o biżuterii i perfumach</title>
	<atom:link href="http://silver24.pl/index.php/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://silver24.pl</link>
	<description>Blog o biżuterii, dodatkach i pięknych ozdobach</description>
	<lastBuildDate>Tue, 05 Apr 2011 20:07:56 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1.1</generator>
		<item>
		<title>Christian Dior</title>
		<link>http://silver24.pl/index.php/2011/04/christian-dior-2/</link>
		<comments>http://silver24.pl/index.php/2011/04/christian-dior-2/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 05 Apr 2011 20:07:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://silver24.pl/?p=31</guid>
		<description><![CDATA[Kwiaty mogą wydawać się motywem dość oklepanym i banalnym, to prawda. Ale jeśli „bierze się za nie” projektant i wizjoner pokroju Christiana Diora, sytuacja zmienia się diametralnie. &#160; Kwiaty mogą wydawać się motywem dość oklepanym i banalnym, to prawda. Ale jeśli „bierze się za nie” projektant i wizjoner pokroju Christiana Diora, sytuacja zmienia się diametralnie. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Kwiaty mogą wydawać się motywem dość oklepanym i banalnym, to prawda. Ale jeśli „bierze się za nie” projektant i wizjoner pokroju Christiana Diora, sytuacja zmienia się diametralnie.</h2>
<p>&nbsp;</p>
<p>Kwiaty mogą wydawać się motywem dość oklepanym i banalnym, to prawda. Ale jeśli „bierze się za nie” projektant i wizjoner pokroju Christiana Diora, sytuacja zmienia się diametralnie.</p>
<p>Inspiracja kwiatami wzięła się jeszcze z okresu dzieciństwa – jak sam mówił, jego poczucie estetyki ukształtowały pastelowe kolory, jakie otaczały go w ogrodzie w Granville, miejscem najpiękniejszych wspomnień z dzieciństwa,  a w szczególności znajdujących się w tym ogrodzie pięknych kwiatów. Kwiatów, które tak go urzekły, że przez całe życie był z nimi związany – co widać choćby poprzez jego stroje i ogólny, stworzony przez niego  kobiecy ideał – świeżość, młodość, wąska talia i dopełniająca ją spódnica, żywo przypominająca kielich kwiatu. Najczęściej cytowanym powiedzeniem projektanta nie bez przypadku jest sentencja „Jak dobrze, że są kwiaty”.</p>
<p><strong>Christian Dior</strong> urodził się we wspomnianym już Granville w roku 1905, dokładnie 31 stycznia. Zgodnie z życzeniem swoich rodziców miał kształcić się na dyplomatę, co &#8211; na szczęście – okazało się jedynie pobożnym życzeniem. Co prawda podjął on studia w tym kierunku, cały czas jednak pochłonięty był realizacją swojej pasji – projektowania ubrań.</p>
<p>Początek jego kariery to okres projektowania dla mniej i bardziej znanych domów domy i pierwsze sukcesy – takie jak publikacje szkiców w prestiżowym magazynie „Figaro” . Przełom nadchodzi po szczęśliwym powrocie projektanta z frontu II wojny światowej – w roku 1941 i pracy u projektanta Lucienia kalonga, w roku 1946 Christian Dior zakłada swój własny dom mody, w czym znaczny udział miał magnat Marcel Boussac. Po kilku latach działalności światło dzienne ujrzały pierwsze perfumy sygnowane nazwiskiem Christian Dior – Miss Dior, które współtworzył ze swym wieloletnim przyjacielem Sergem Heftlerem Louiche.</p>
<p>Wkrótce po zyskaniu należnego mu uznania Christia Dior zatrudnia, a raczej daje szansę zdolnemu, młodemu projektantowi – w roku 1953, siedemnastoletni wówczas Yves Saint Laurent, który przybył do Paryża jedynie z teczką wypełnioną jego autorskimi projektami.</p>
<p>Christian Dior zmarł nagle cztery lata później, dom mody objął w posiadania właśnie Yves Saint Laurent.</p>
<p>Obecnie marka Dior poza ubraniami i perfumami specjalizuje się – co nie jest specjalny zaskoczeniem – we wszystkich „towarach luksusowych”. Charakterystyczne logo Dior znajdziemy na ubraniach i akcesoriach, perfumach, zegarkach, jak i ekskluzywnych telefonach komórkach czy biżuterii.</p>
<p>Przechodząc do najważniejszego – do perfum – musze od razu przyznać, że jest ich wyjątkowo dużo – lekką ręką można naliczyć ich ponad 50! -  i nie miałam okazji (niestety) zapoznać się z każdym z nich bliżej.</p>
<p>Pierwsze perfumy z logiem Dior ujrzały światło dzienne 1947 r. i przyniosły – podobnie jak poprzedzający ich premierę pokaz mody – swoistą rewolucję. Kwieciste wzory i feria kolorów urzekły Paryżan, którzy okrzyknęli kolekcję „New Look”, nowym stylem, nowym wyglądem. Podobnie przyjęto pojawienie się zapachu Miss Dior, których nazwa pochodzi od siostry samego projektanta. Odpowiedzialnymi za ten zapach Dior uczynił znamienitych: Jeana Carlesa i Paula Vachera, do dziś wymienionych jednym tchem jako jednych z najważniejszych w świecie perfum.</p>
<p>Obecnie linia Miss Dior jest wciąż żywa, kontynuowana za sprawą nowych zapachów – takich jak Miss Dior Cherie, którego twarzą została ostatnio Natalie Nortman.</p>
<p><strong>Miss Dior Cherie</strong></p>
<p>Jeśli za zapach „weźmie się” osobistośc pokroju François Demachy’ ego, to można być pewnym, że będziemy mieli do czynienia z absolutnym pięknem i sztuką na najwyższym poziomie.</p>
<p>Dla niezorientowanych – Francis Demach (ur. 1949) to jeden z najlepszych kreatorów perfum, odpowiedzialny w głównej mierze ze większość zapachów Chanel (choć śmietankę spijał jako współpracownik Jacques Polge). Student prestiżowej Ecole de Parfumerie de la Société Charabot.</p>
<p>Poznajmy się więc z  jego najnowszym dziełem – kobietą – ucieleśnieniem Francji i francuskości.</p>
<p>Młoda i piękną świeżo co rozkwitło urodą i kobiecością, efektowna, ale nie egzaltowana, pełna wdzięku, elegancji z drobna nutą nonszalancji i pewności siebie. Wszyscy, którzy z nią przystają, lub choćby nawet na nią spojrzą – odzyskują humor i chęć życia. Taki właśnie jest zapach Miss Dior Cherie.</p>
<p>Zgodnie z zasadą samego Christiana Diora – to kwiaty są tu najważniejsze, zupełnie jak w historycznej Miss Dior z 1947 r., którego Cherie ma być i jest kontynuacją, czy – może lepiej – nowoczesna interpretacją.</p>
<p>Zapach jest młodzieńczy, tchnie lekkością bytu i optymizmem, przyprawionych – za sprawą wetiweru i drzewa sandałowego – nutka romantyzmu i nieskrępowanej, naturalnej elegancji .</p>
<p>Przeznaczony w zasadzie dla każdej kobiety, choć – jak twierdzi choćby sam Demachy -  powstał z myślą o, i dla młodości.</p>
<p><strong>Miss Dior Cherie Eau de Toilette</strong></p>
<p>Wiosna i młodość, młodość i wiosna – to słowa klucze, motywy przewodnie tego zapachu. To wiosenna wersja Miss Dior Cherie, pozbawiona szyprowego aromatu swej poprzedniczki. Lekka, zwiewna, idealnie pasująca do zwiewnej sukienki, młodej kobiety i skąpanego w wiosennym słońcu Paryża.</p>
<p>Wszystko to uwiecznia mistrzowską ręką Sophia Coppola (znana nam głównie z hitu, oscarowego „Między słowami”), której spot reklamowy idealnie obrazuje czym i jakim jest Miss Dior Cherie Eau de Toilette. Ten zapach jest jak spacer po wiosennym parku – początkowo wędrujemy pośród aromatycznych cytrusów – słodkich i zarazem kwaśnych, dalej mijamy piękne kwiaty, z których słynie Paryż – tureckie róże i gardenia, następnie jaśmin i delikatnie leśne nuty, zawdzięczane sercu paczuli.</p>
<p>Jak każdy zapach Diora także i ten jest doskonale dopasowany, wykonany z najwyższej jakości surowców, z dbałością o każdy szczegół – tak wnętrza, jak i samego flakonu – jak zwykle delikatny, elegancki i zwiewny, inspirowany strojami, zgodny z zasadą New Look.<strong><br />
</strong></p>
<p><strong>Dior Homme Sport</strong></p>
<p>Starszy niż opisane wcześnie Miss Dior Cherie, męski zapach Dior Homme Sport wciąż nei traci na swej popularności. I nic w tym dziwnego – jest ponadczasowy, łączy aktywność, siłę i młodość z elegancją.</p>
<p>Zapach ten to kolejne dzieło Francois’a Demanchy’ego, jego twarzą w kampanii reklamowej był Jude Law.</p>
<p>Odrobinę odbiegający od mainstreamu, jaki od lat wyznaczał sobie Dior, zapach ten – mimo wszystko – zasługuje na uwagę. Jak sama nazwa wskazuje, twórca postawił sobie za cel  połączenie aktywności, energii z nieodłączną u Christiana Diora elegancją &#8211; naturalną, niewymuszoną, a wręcz nonszalancką. To właśnie element wyróżniający ten zapach na tle innych perfum o przydomku sport.</p>
<p>Czego należy się spodziewać po sportowym zapachu? Przede wszystkim orzeźwienia i poczucia – stale utrzymującego się poczucia – świeżości. Dior Homme Sport gwarantuje to dzięki rześkiemu połączeniu cytrusowe (grejpfrut, limonka i nutka cytryny) z żywicą. Energia i orzeźwienie podana w bardzo przystępny i lekki sposób. Wrażenie pewnej banalności (którą zawsze odczuwam w kompozycjach stricte cytrusowych) przełamuje wyczuwalny imbir i drzewa sandałowe, przechodzące następnie w elegancki i wyrazisty kontrapunkt uzyskany dzięki drzewu sandałowemu i lawendzie. Idealnie zbalansowany zapach, połączenie dwóch pozornych przeciwieństw – energii i elegancji.</p>
<p>Desing flakonu inspirowany jest, a raczej bezpośrednio nawiązuje do klasyka – Dior homme, odróżniając się od niego w zasadzie jedynie większą przepuszczalnością światła. Sam flakon – masywny, przyciężki może wzbudzać mieszane odczucia, choć z pewnością kojarzy się z męskością.<strong><br />
</strong></p>
<p><strong>Dior Homme Intense</strong></p>
<p>Kolejna odsłona tradycyjnego i klasycznego zapachu Dior Homme – Intense, jak sama nazwa wskazuje, na mocniejszy „ciężar gatunkowy”. Cięższy, bardziej stężony zapach, idealnie podkreślający wieczorowy strój i wyjątkowe okazje.  Wytrawny, stonowany i stanowczy, zdaje się – niczym wino i prawdziwy mężczyzna – dojrzewać z czasem, ewoluując i odsłaniając kolejne oblicza. Pozycja obowiązkowa dla każdego eleganckiego mężczyzny.</p>
<p>W odróżnieniu od innych zapachów tej linii, ciężar aromatów drzewnych łagodzony jest tu subtelną nutą irysu i wanilii. Unikalne połączenie substancji kojarzonych raczej z zapachami damskimi przynosi nieoczekiwany efekt – elegancji, emanującej pewności siebie i nieodpartej zmysłowości. Zapach koniecznie podkreślany wyjątkowością atmosfery i stroju, na zdecydowanie wyjątkowe okazje.</p>
<p>Flakon zbliżony do całej linii, podkreślenie ciężkości i mocy uzyskano dzięki zastosowaniu przydymionego szkła.</p>
<p><strong>Dior Fahrenheit 32<br />
</strong></p>
<p>32 dwa stopnia w skali Fahrenheita odpowiada 0 stopnia w skali Celsjusza. Zapach tak ochrzczony kojarzy mi się zimą, surowością  i wysiłkiem. Powinien rozgrzewać i dodawać brakującej w zimie energii. Wrażenie to potęguje także desing flakonu – zdający się zamarzać, skuty lodem.</p>
<p>Kierowany tymi konotacjami i wrażeniami, używając po raz pierwszy tej perfumy poczułem się …. całkowicie zaskoczony i zbity z tropu. Kwiatowy i  owocowy, niesamowicie świeży, przywodzący na myśli całkowite przeciwieństwo zimy. Stylizacja flakonu, jak i sama kompozycja zapachu przywodzi na myśl rozgrzaną do granic możliwości tropikalną plażę, równie ciepły, lazurowy i krystaliczny ocean i zapach, kojący, orzeźwiający niczym zimna bryza. Co jeszcze bardziej zaskakujące – pierwsze wrażenie orzeźwienia wkrótce ustępuje, by zmienić barwę na ciepłą, energetyczną, przytłumioną nieco posmakiem drzewnym, uzyskanym za sprawą domieszki wetywerii. Całość niczym klamra spina wanilia, która porządkuje nieco kompozycję, skutecznie równoważąc przeciwstawne akcenty i dodając  subtelnej i naturalnej elegancji.</p>
<p>Dior Fahrenheit 32 to perfumy nietypowe, zaskakujące i lekko nieprzewidywalne, tym niemniej idealnie wpisują się do do całej linii perfum Christiana Diora.</p>
<p>Warto jeszcze dodać, że niejako pomysłodawcą tego zapachu, jego twórcą zaś jest niemniej znamienity Louise Turner.  Sam zapach jest natomiast kontynuacją powstałego w 1988 r. Fahrenheit</p>
<p><strong>Dior Dune<br />
</strong></p>
<p>Chanel No. 5 cieszą się – według mnie – niezasłużoną opinią klasyka klasyków, pomijając walory historyczne oczywiście.</p>
<p>Jeśli miałaby wybierać najbardziej urzekający zapach – bez namysłu wskazałabym Dior Dune.</p>
<p>Dune to wydma, najbliższe skojarzenie – plaża, a więc kolejny orzeźwiający, kwiatowo – cytrusowy zapach, z jakich słynie nie od dziś Dior. Tymczasem Dune to także tytuł obszernej powieści science – fiction Franka Herberta – opowieści o tajemniczej planecie, pełnej najbardziej pożądanej substancji zwanej przyprawy. Opowieść pełna tajemnic i wątków, urzekająca fanów już od kilku pokoleń – zupełnie tak jak Dior Dune.</p>
<p>Za to dzieło sztuki odpowiedzialny jest sam Maurice Robert i od razu znać w nim rękę (a w zasadzie nos) Mistrza.</p>
<p>Wielowątkowy, rozkwitający coraz to innymi akcentami i aromatami, egzotyczny, orientalny, a zarazem świeży i zmysłowy – o jakim innym zapachu można powiedzieć to wszystko?</p>
<p>Nuty głowy tworzą czarna porzeczka, fiołek, jaśmin i mandarynka. Następnie do głosu dochodzi bazylia, listek figowy oraz szałwia i listek figowy. Na samym dnie kryje się zaś<br />
drzewo sandałowe, drzewo cedrowe, bób tonka oraz mech. To bogactwo składników sprawia, że Dior Dune jest tak zniewalająca i uzależniająca – tak bardzo, że zdarza mi się użyć ich zupełnie bez powodu, by tylko poczuć tę zniewalającą woń. Kojarzy się z uwodzicielską pewnością współczesnych  kobiet, ale także przywodzi na myśl dawne pin – up girls czy wielkie gwiazdy kina.</p>
<p><strong>Dior Hypnotic Poison</strong></p>
<p>Ciemna strona kobiety to w świecie perfum żadne temat tabu – wystarczy wspomnieć legendarne już, ponad 110 letnie Nuit de Noel, zapach prawdziwej femme fatale – lubieżnej kusicielki, która bez skrupułów bierze to co chce, i bez skrupułów potem to porzuca… Niczym modliszka hipnotyzuje swoje ofiary, działa na mężczyzn.</p>
<p>Linia trucizn Diora ma już bogatą tradycja, każda kolejna jej odsłono to odsłona kolejnego dzieła sztuki – nie inaczej jest z Dior Hypnotic Poison.</p>
<p>Hipnotyzuje i rzuca urok – zarówno na mężczyznę – ofiarę, jak i, a może nawet tym bardziej, kobietę – drapieżnika. To zapach tak samo uzależniający i niezapomniany, jak Dior Dune, zapach, który albo od razu się pokocha miłością straceńczą, albo odrzuci z niesmakiem. Zapach bogaty i nieprzewidywalny, w którym mieszają się wszelkie, nawet przeciwstawne aromaty.</p>
<p>Odpowiada za niego sama Annick Ménardo – znana zwłaszcza z doskonałego Body Kouros Yves Saint Laurent.</p>
<p>Osią zapachu jest wanilia przyprawiona zakazanymi owocami, które zdają się wnikać do krwioobiegu, czarując, hipnotyzując i otulając na długi czas.. Wrażenie to raz po raz „łamane” jest raz po raz pojawiającymi się kontrapunktami w postaci ciemnego migdału czy kminku. Zapach natarczywy, nie dający o sobie zapomnieć, niekiedy wręcz drażniący swą zmiennością, a przez to jeszcze bardziej uzależniający, niczym narkotyk, niczym trucizna.</p>
<p><strong>Hypnotic Poison: Eau Sensuelle</strong></p>
<p>Dzieło Francois Demach’ego, który po raz kolejny potwierdza swój niebywały wręcz kunszt.</p>
<p>Eau Sensuelle to jego interpretacja hipnotycznej trucizny stworzonej przez Annick Ménardo. Mistrz zagłębiając się w serce zapachu odkrywa nam orchideę, której owocem jest wanilia, będąca lejtmotywem Dior Hipnotic Poison.</p>
<p>Orchidea – kwiat o wielu twarzach doskonale pasuje do wizerunku kobiety odważnej na tyle, by nosić zapach Hypnotic Poison: Eau Sensuelle. Wierny tradycji perfum Christana Diora Francois sięga po kwiaty, wyczarowując z nich niezwykle uwodzicielski, zmysłowy zapach, który oddziaływuje na wszystkie zmysły. Nosząc ten zapach, kobieta nigdy nie poczuje się i nie będzie w pełni naga.  Całości dopełniają akcenty owoców i nuty drzewne, które łączą się w harmonijną całość, a wszystko to zamknięte w wyjątkowo pięknym flakonie.</p>
<p>Hypnotic Poison: Eau Sensuelle miały premierę we wrześniu 2010 r., ale już po tych kilku miesiącach wiem, że będą one za mną na zawsze…</p>
<p><strong>Escale à Portofino<br />
</strong></p>
<p>Portofino to jedno z najbardziej luksusowych i najdroższych miasteczek wypoczynkowych we Włoszech. Położone na brzegu uroczej zatoki, otoczone wzgórzami jest kwintesencją włoskiego krajobrazu i włoskiego piękna. Piękna tak urzekającego, że uległ mu nawet niemiecki oficer, który nie wykonał rozkazu jego wysadzenia.</p>
<p>Nic dziwnego, że tak bardzo zauroczyło ono Christiana Diora, który spędzał w nim w zasadzie każdą wolną chwilę. Miejsce to natchnęło także Françoisa Demachy do stworzenia opartych na tradycji i zarazem nietypowych perfum.</p>
<p><strong>Escale à Portofino </strong>jest uzupełnieniem kolekcji Dior Cruise Collection Johna Galliano.</p>
<p>Tradycja wyraża się tu poprzez nawiązanie do legendarnej już Aqua Mirabalis, a także poprzez swoistą reinterpretację klasycznej wody kolońskiej Cologne Blanche Diora.</p>
<p>Zapach ten odróżnia się całkowicie od innych, kwiatowo &#8211; cytrusowych kombinacji, do jakich przyzwyczaił nas Christian Dior. Jest tak oryginalny i nietypowy, że – szczerze mówiąc – wątpię w jego popularność.</p>
<p>To, co niszowe i oryginalne może być jednak wyjątkowe i piękne – tak jak ma to miejsce w przypadku Escale à Portofino. Zapach jest wymagający, wymaga kontemplacji i dłuższej chwili na przystosowanie, nagroda za cierpliwość jest jednak wyjątkowo obfita.</p>
<p>Pierwsze wrażenie w moim przypadku było także wyjątkowo negatywne – kompletny dysonans – ciepła plaża (co prawda Bałtyk, a nie Morze Śródziemne) i ten zapach całkowicie się wykluczały. Swoją drogą do tego zapachu znalazłam pewien czas później, letnim wieczorem, kiedy słońce zachodziło, a odsłonięte, spieczone słońcem ramiona z ulgą witały chłodne podmuchy bryzy.</p>
<p>Sam zapach przywodzi bardziej na myśl początek jesieni, ostatnie oddechy lata, niż skąpane w słońcu, ciepłe włoskie wybrzeże. To zapach nostalgii, jaką odczuwamy obserwując coraz szybciej zachodzące słońce, przeczuwając niedługie nadejście zimy. To także zapach upojnych wspomnień z niezapomnianych wakacyjnych przygód.</p>
<p>Wbrew pozorom na początku uderza w nas ciężar zapachu – chłodne, gorzkie cytrusy, nadmiernie dojrzałe, budzą melancholijne odczucia. Pocieszenie przynoszą spokojniejsze nuty pomarańczy i jałowca, subtelnie łagodzone migdałem, dzięki którym pamięć cofa się do minionego lat. Wyraźnie posmak piżma i cedru subtelnie wszystko zamyka, dodając nieodłącznej elegancji i szyku.</p>
<p><a href="http://perfumowo.com/document/184,christian-dior" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/perfumowo.com/document/184_christian-dior?referer=');">Escale à Portofino</a> to zapach uniwersalny, na każdą okazję, ale zdecydowanie nie dla każdego. Nie ma nic wspólnego z głównym nurtem  - nawet flakon odbiega od przyjętych standardów.</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://silver24.pl/index.php/2011/04/christian-dior-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pierre Cardin</title>
		<link>http://silver24.pl/index.php/2011/04/pierre-cardin/</link>
		<comments>http://silver24.pl/index.php/2011/04/pierre-cardin/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 05 Apr 2011 20:06:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://silver24.pl/?p=29</guid>
		<description><![CDATA[Pora na prezentację kolejnego wielkiego projektanta i kreatora mody, nosiciela nazwiska – marki, twórcy wielkiego imperium, na chwilę obecną zajmującym się praktycznie wszystkim – od ubrań, akcesoriów, po zegarki, zastawy stołowe czy poduszki, artykuły żywnościowe, a nawet … samoloty. &#160; Marka Pierre Cardin jest w zasadzie wszechobecna, a od 1971 roku – sygnuje także perfumy. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Pora na prezentację kolejnego wielkiego projektanta i kreatora mody, nosiciela nazwiska – marki, twórcy wielkiego imperium, na chwilę obecną zajmującym się praktycznie wszystkim – od ubrań, akcesoriów, po zegarki, zastawy stołowe czy poduszki, artykuły żywnościowe, a nawet … samoloty.</h2>
<p>&nbsp;</p>
<p>Marka Pierre Cardin jest w zasadzie wszechobecna, a od 1971 roku – sygnuje także perfumy. Wszystkie produkty – poza samym logo – cechuje jedno: elegancja i wysoki styl, a niekiedy (a raczej często) – artyzm, tak jak w przypadku flakonu do perfum Blue Marine, wystawiany w Museum of Modern Art.</p>
<p>Pierre Cardin, kolejny (obok Yves Saint Lourent’a) „wychowanek” czy „uczeń” (a może tylko pracownik?) samego Christiana Diora. Podobnie jak jego wielki poprzednik wyznaczył nowe trendy, choć jego fraktalne, geometryczne projekty – z pewnością inspirowane architekturą – są całkowicie różne od kwietnych kompozycji Christiana Diora. Tym niemniej świat mody i sztuki (jakby była między nimi jakaś różnica..) docenił ich obu, oddając każdemu należne im, chwalebne miejsce na piedestale najjaśniejszych gwiazd.</p>
<p>Pierre Cardin urodził się niespełna 88 lat, 7 lipca 1922 r. w malutkiej, gminnej miejscowości San Biaggo di Callata, w południowych Włoszech, choć całe dorosłe życie związany był z Francją, a dokładniej z Parazym, który także dzięki niemu stał się światową stolicę mody (odbierając ten tytuł włoskim miastom – m.in. Neapolowi czy Mediolanowi). W 1944 r, (niektóre źródła podają 1945 r. – ja opieram się „The fashion design manual” Pameli Stecker)</p>
<p>jego rodzina przeprowadziła się do Paryża, gdzie Pierre podjął studia na wydziale architektury, a równocześnie pracując dla domów mody Schiaparelli i Paquin, wykorzystując doświadczenie zdobyte w pracy jako krawiec we Włoszech. W roku 1946 r. trafia pod skrzydła Christiana Diora i wylatuje spod nich kilka lat później, zakładając własny butik i wypuszczając swą pierwszą kolekcję w 1954 r., a następnie wypuszczając ją jako pret – a – porter i rozprowadzając w domach towarowych, czego nigdy wcześniej nie robiono. Szybko zdobywa uznanie jako bezkompromisowy innowator, które przylega do niego na stałe. Potwierdziło to choćby wprowadzenie i późniejsze farbowanie dżinsów i – za co winniśmy mu szczególną wdzięczność – „rozluźnienie” garniturów, poprzez usuniecie kołnierzy i połączenie ich z golfem.</p>
<p>„Kosmita mody” – to tylko jedno z określeń, jakim do tytułowano. Projektant ery kosmicznej inspiruje się bowiem geometrią, a także materiałami powszechnego użytku – takimi jak winyl czy metalowe obręcze, którymi ozdabiał swe kreacje. Najsłynniejszym jego dziełem jest bez wątpienia wariacja na temat małej czarnej – tak zwana „bubble dress” (sukienka bąbelkowa). W swych projektach ciągle poszukuje nowości, często jego ubrania deformują czy ukrywają naturalną sylwetkę i kobiece kształty. Ponadto jako pierwszy zaproponował  modę unisex. Słynie z hucznych bankietów, posiada kilka restauracji oraz zamek w Lacoste, należący wcześniej do samego Markiza de Sade, podobnie zresztą jest z rezydencją Casanovy. Jako pierwszy – w roku 1959 – „podbił” Japonię, otwierając tam swoje sklepy. Zaprojektował stroje pracowników dla Pakistańskich Linii Lotniczych, ubierały się u niego sławy takie jak: Rita Hayworth czy Beatlesi.</p>
<p>Przychody firmy Pierre Cardin wynoszą ok. 1,5 miliarda euro rocznie.</p>
<p>Poza działalnością biznesową Cardin silnie wspiera artystów, organizuje festiwal teatralny, od roku 1991 jest Ambasadorem Dobrej Woli ONZ.</p>
<p>Warto jeszcze odnotować, że firma Pierre Cardin jako w zasadzie pierwsza zachodnia firma podpisywała w Polsce kontrakty już w roku 1991 r., zaraz po otwarciu naszego rynku. Była też organizatorem pierwszego w naszym kraju pokazu mody.</p>
<p>Przechodząc do kwestii perfum, to – niestety – u nas mamy do czynienia ze stałym ich deficytem. Spośród 22 wszystkich zapasów Pierre Cardin możemy bez większego problemu zakupić jedynie kilka z nich. Tym bardzie dziwi to, bowiem – w przeciwieństwie do awangardowego oblicza w designu, w przypadku perfum twarz Cardine jest wyjątkowo tradycyjna, przystępna i po prostu piękna. W głównej mierze odpowiadają za nie „nosy” takie jak: Francoise Caron,  Olivier Cresp, Christine Nagel czy Benoist Lapouza.</p>
<p><strong>Pierre Cardin</strong></p>
<p>Sama nazwa zobowiązuje, ale – zamiast kosmicznych, bąbelkowych wariacji, zapachu płyt winylowych i przepalonych obwodów, otrzymujemy wyjątkowo klasycznie brzmiący zapach.</p>
<p>Pełen harmonii i spokojnych tonów, choć nie płaski i jednostajny.</p>
<p>Opisując go posłużyłabym się przede wszystkim przeciwieństwami czy paradoksami – jest to zapach z jednej strony silnie męski, drapieżny i twardy, ale po pewnym czasie – zupełnie tak jak z każdym facetem – odkrywa się jego bardziej romantyczną naturę. Zapoznając się z tym zapachem – kiedy go wreszcie zrozumiałam – miałam poważne obawy, że (jak niektórzy faceci) przy bliższym poznaniu okaże się infantylny.</p>
<p>Mówiąc całkiem poważnie Pierre Cardin to klasyczne, ale i wyjątkowo przemyślane połączenie świeżych, orzeźwiających nut z domieszką Orientu</p>
<p><strong>Emotion for Women</strong></p>
<p>Emocje – targają nami, dajemy się im ponieść, ale też one są esencją, treścią naszego życia. Spośród całej plejady uczuć Pierre Cardin wybiera te uosabiające prawdziwą, nietuszowaną i nieprzybierającą żadnej maski kobiecość – sięga do jej wnętrze i wydobywa na zewnętrz, zamykając je w zmysłowej czerwonej jak krew, serce i miłość buteleczce.</p>
<p>Co takiego odnajduje na dnie naszej duszy Cardin – mężczyzna, który bądź co bądź, doskonale zna się na kobietach? Widzi i czuje energię, siłę i pasję działania, nieograniczone wręcz pokłady erotyzmu, a zarazem delikatność i kruchość. Wrodzona uroda i zmysłowość idzie tu w parze z elegancją.</p>
<p>Zapach dla kobiet bardziej dojrzałych – przynajmniej ja uważałam, że należy do niego dorosnąć. To perfumy adresowana dla zdecydowanych, w pełni świadomych siebie kobiet, które uwodzą i chcą uwodzić, kochają i chcą być kochane. To niebagatelna i nieprzeciętna mieszanka – koktajl owocowo – kwiatowy, w swej głębi skrywa wrażliwe, drzewne nuty, idealnie komponujące się z sercem i głową zapachu.</p>
<p><strong>Emotion for Men</strong></p>
<p>Kobieta i mężczyzna, Mars i Wenus, przyciągające się stale przeciwieństwa. Taką wizję nasuwa nam porównanie tych dwóch zapachów, przynajmniej na pierwszy rzut … mhm – nosa.<strong> </strong></p>
<p>W głębi bowiem, u samych podstaw tego zapachu odkrywamy pierwiastki wspólne, elementy, które łączą te zapachy.</p>
<p>Podobnie jak w przypadku Emotion for Women, ich męski odpowiednik to prawdziwy koktajl zapachowy. Początkowo wita nas cytrusowo – limonka, grejpfrut i bardziej swojsko – jabłko, bergamotka. Od razu daje się poznać także charakterystyczny – który ja osobiście po prostu w tej mieszance uwielbiam – zapach, pewien gamy zapachów, ja szczególnie wychwytuje kojący anyż i lawendę, dopełniane typowo męskimi nutami drzewa sandałowego i piżma.</p>
<p>Zapach na wskroś nowoczesny, lekko młodzieńczy, ale daleki od nastoletniości. Adresowany do mężczyzn zdecydowanych, lubiących podkreślać swą męskość.</p>
<p>Zasady kontrastu broni także flakon – czerwony i owalny u kobiet – tu stalowy i kanciasty i odrobinę surowy.</p>
<p><strong>Pour Femme &amp; Homme</strong></p>
<p>Kolejne zapachy w wersji męskiej i damskiej. W odróżnieniu od Emotion, tu twórca skupił się na odwiecznej grze (by nie powiedzieć walce) między płciami, wyrażanej w zalotach, tańcu godowym, w romansie i flircie.</p>
<p>Zapach dla niej to kwintesencja elegancji i zalotności , zapach, który idealnie podkreśla wdzięki i naturalne atrybuty każdej kobiety, zapach, który sprawia, że czujemy się atrakcyjniejsze i jesteśmy atrakcyjniejsze. Pour Femme to zapach dojrzały, przeznaczony dla dorosłych kobiet, które już dawno przestały być grzecznymi dziewczynkami, ale nie porzuciły przypisywanego im romantyzmu. Kompozycja jest zmienna i niejednoznaczna – trochę owoców i kwiatów, równolegle z wyczuwalnymi akordami trawy i drzewa.</p>
<p>Wersja męska – naturalnie bardziej stonowana – stanowi niejako dopełnienie zapachu damskiego. Na myśl od razu przychodzą feromony i ich idealne dopasowanie, gdy „zaiskrzy”, gdy odkryje się wspólnie dwoje przeznaczonych sobie ludzi. Wyrażają to także podobne i uzupełniające się flakony.</p>
<p>Zapach jest elegancki, niesie ze sobą skojarzenia z szarmanckim dżentelmenem, który całym sobą – od wyglądy po maniery – oczarowuje swą wybrankę. Silnie wyczuwalne zapachy drzewa (cedrowe, heban, sandałowe) łagodzone – co stanowi z Pour Femme czysty kosonans – wanilią i cynamonem.</p>
<p>Na rynku istnieje też, choć jest bardziej niedostępna wersja zimowa tych zapachów – Pour Femme &amp; Homme Winter, która została uzupełniona o nuty dla mnie kojarzące się z Bożym Narodzeniem – zapachem piernika i mroźnego, zimowego powietrza.</p>
<p><strong>Pierre Cardin Revelation</strong></p>
<p>Kolejny prawdziwie męski zapach sygnowany przez Cardin. Jego twórca to sam Daniel Molier, odpowiedzialny za wiele doskonałych zapachów Givenchy.</p>
<p>Zapach na wskroś nowoczesny, idealnie pasujący do odnoszącego sukcesu, sprawnie poruszającego się w świecie i życiu – zarówno zawodowym, jak i uczuciowym – mężczyzny. To zapach dla mężczyzny otwartego, bezkompromisowego, który zazwyczaj dostaje to, czego chce, ale – z drugiej strony – nie zapomina o zasadach i tradycji.</p>
<p>Połączenie klasycznie męskich nut z kilkoma bardziej nietypowymi (syntetyczny solar, drzewo różane) zaowocowało uniwersalnym zapachem, który nie ginie w tłumie innych, mu podobnych. Adresowany do mężczyzn młodych, płynących z nurtem, ale i zachowujących indywidualność.</p>
<p><strong>Blue Marine<br />
</strong>dysonans. Cytrusowy posmak dopełniony jest bowiem akordem dżinu z tonikiem, który wspaniale nasyca cały zapach. Dalej – spośród całej</p>
<p>Blue Marine to przede wszystkim słynny flakon – dzieło sztuki wystawiana w Nowym Yorku, w słynnym Museum of Modern Art. Blue Marine to także doskonale skrojony, nawiązujący do Orientu męski zapach, wobec którego ciężko pozostać obojętnym.</p>
<p>Sam <a href="http://perfumowo.com/document/187,pierre-cardin" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/perfumowo.com/document/187_pierre-cardin?referer=');">Pierre Cardin</a> stwierdził kiedyś, że każdy artysta musi mieć ideał, wobec którego i dla którego tworzy. Dla niego tym ideałem jest młodość, i to właśnie młodość i młodzieńcza radość życia przebija z tego zapachu.</p>
<p>Czysto męskie, drzewne  akcenty mieszają się wonią paczuli, bargamotki i bazylii, uosabiając tym samym świeżo rozkwitającą męskość, pełną młodzieńczej fantazji i zapału.</p>
<p>Zapach zdecydowanie dla młodych, żyjących pełnią życia mężczyzn, uniwersalny, raczej dzienny.</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://silver24.pl/index.php/2011/04/pierre-cardin/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Christian Dior</title>
		<link>http://silver24.pl/index.php/2011/03/christian-dior/</link>
		<comments>http://silver24.pl/index.php/2011/03/christian-dior/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Mar 2011 09:32:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://silver24.pl/?p=24</guid>
		<description><![CDATA[Kwiaty mogą wydawać się motywem dość oklepanym i banalnym, to prawda. Ale jeśli „bierze się za nie” projektant i wizjoner pokroju Christiana Diora, sytuacja zmienia się diametralnie. Inspiracja kwiatami wzięła się jeszcze z okresu dzieciństwa – jak sam mówił, jego poczucie estetyki ukształtowały pastelowe kolory, jakie otaczały go w ogrodzie w Granville, miejscem najpiękniejszych wspomnień [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kwiaty mogą wydawać się motywem dość oklepanym i banalnym, to prawda. Ale jeśli „bierze się za nie” projektant i wizjoner pokroju Christiana Diora, sytuacja zmienia się diametralnie.</p>
<p>Inspiracja kwiatami wzięła się jeszcze z okresu dzieciństwa – jak sam mówił, jego poczucie estetyki ukształtowały pastelowe kolory, jakie otaczały go w ogrodzie w Granville, miejscem najpiękniejszych wspomnień z dzieciństwa,  a w szczególności znajdujących się w tym ogrodzie pięknych kwiatów. Kwiatów, które tak go urzekły, że przez całe życie był z nimi związany – co widać choćby poprzez jego stroje i ogólny, stworzony przez niego  kobiecy ideał – świeżość, młodość, wąska talia i dopełniająca ją spódnica, żywo przypominająca kielich kwiatu. Najczęściej cytowanym powiedzeniem projektanta nie bez przypadku jest sentencja „Jak dobrze, że są kwiaty”.</p>
<p>Christian Dior urodził się we wspomnianym już Granville w roku 1905, dokładnie 31 stycznia. Zgodnie z życzeniem swoich rodziców miał kształcić się na dyplomatę, co &#8211; na szczęście – okazało się jedynie pobożnym życzeniem. Co prawda podjął on studia w tym kierunku, cały czas jednak pochłonięty był realizacją swojej pasji – projektowania ubrań.</p>
<p>Początek jego kariery to okres projektowania dla mniej i bardziej znanych domów domy i pierwsze sukcesy – takie jak publikacje szkiców w prestiżowym magazynie „Figaro” . Przełom nadchodzi po szczęśliwym powrocie projektanta z frontu II wojny światowej – w roku 1941 i pracy u projektanta Lucienia kalonga, w roku 1946 Christian Dior zakłada swój własny dom mody, w czym znaczny udział miał magnat Marcel Boussac. Po kilku latach działalności światło dzienne ujrzały pierwsze perfumy sygnowane nazwiskiem Christian Dior – Miss Dior, które współtworzył ze swym wieloletnim przyjacielem Sergem Heftlerem Louiche.</p>
<p>Wkrótce po zyskaniu należnego mu uznania Christia Dior zatrudnia, a raczej daje szansę zdolnemu, młodemu projektantowi – w roku 1953, siedemnastoletni wówczas Yves Saint Laurent, który przybył do Paryża jedynie z teczką wypełnioną jego autorskimi projektami.</p>
<p><a href="http://perfumowo.com/vendor/65,christian-dior" onclick="pageTracker._trackPageview('/outgoing/perfumowo.com/vendor/65_christian-dior?referer=');">Christian Dior</a> zmarł nagle cztery lata później, dom mody objął w posiadania właśnie Yves Saint Laurent.</p>
<p>Obecnie marka Dior poza ubraniami i perfumami specjalizuje się – co nie jest specjalny zaskoczeniem – we wszystkich „towarach luksusowych”. Charakterystyczne logo Dior znajdziemy na ubraniach i akcesoriach, perfumach, zegarkach, jak i ekskluzywnych telefonach komórkach czy biżuterii.</p>
<p>Przechodząc do najważniejszego – do perfum – musze od razu przyznać, że jest ich wyjątkowo dużo – lekką ręką można naliczyć ich ponad 50! -  i nie miałam okazji (niestety) zapoznać się z każdym z nich bliżej.</p>
<p>Pierwsze perfumy z logiem Dior ujrzały światło dzienne 1947 r. i przyniosły – podobnie jak poprzedzający ich premierę pokaz mody – swoistą rewolucję. Kwieciste wzory i feria kolorów urzekły Paryżan, którzy okrzyknęli kolekcję „New Look”, nowym stylem, nowym wyglądem. Podobnie przyjęto pojawienie się zapachu Miss Dior, których nazwa pochodzi od siostry samego projektanta. Odpowiedzialnymi za ten zapach Dior uczynił znamienitych: Jeana Carlesa i Paula Vachera, do dziś wymienionych jednym tchem jako jednych z najważniejszych w świecie perfum.</p>
<p>Obecnie linia Miss Dior jest wciąż żywa, kontynuowana za sprawą nowych zapachów – takich jak Miss Dior Cherie, którego twarzą została ostatnio Natalie Nortman.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Miss Dior Cherie </strong></p>
<p>Jeśli za zapach „weźmie się” osobistośc pokroju François Demachy’ ego, to można być pewnym, że będziemy mieli do czynienia z absolutnym pięknem i sztuką na najwyższym poziomie.</p>
<p>Dla niezorientowanych – Francis Demach (ur. 1949) to jeden z najlepszych kreatorów perfum, odpowiedzialny w głównej mierze ze większość zapachów Chanel (choć śmietankę spijał jako współpracownik Jacques Polge). Student prestiżowej Ecole de Parfumerie de la Société Charabot.</p>
<p>Poznajmy się więc z  jego najnowszym dziełem – kobietą – ucieleśnieniem Francji i francuskości.</p>
<p>Młoda i piękną świeżo co rozkwitło urodą i kobiecością, efektowna, ale nie egzaltowana, pełna wdzięku, elegancji z drobna nutą nonszalancji i pewności siebie. Wszyscy, którzy z nią przystają, lub choćby nawet na nią spojrzą – odzyskują humor i chęć życia. Taki właśnie jest zapach Miss Dior Cherie.</p>
<p>Zgodnie z zasadą samego Christiana Diora – to kwiaty są tu najważniejsze, zupełnie jak w historycznej Miss Dior z 1947 r., którego Cherie ma być i jest kontynuacją, czy – może lepiej – nowoczesna interpretacją.</p>
<p>Zapach jest młodzieńczy, tchnie lekkością bytu i optymizmem, przyprawionych – za sprawą wetiweru i drzewa sandałowego – nutka romantyzmu i nieskrępowanej, naturalnej elegancji .</p>
<p>Przeznaczony w zasadzie dla każdej kobiety, choć – jak twierdzi choćby sam Demachy -  powstał z myślą o, i dla młodości.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Miss Dior Cherie Eau de Toilette</strong></p>
<p>Wiosna i młodość, młodość i wiosna – to słowa klucze, motywy przewodnie tego zapachu. To wiosenna wersja Miss Dior Cherie, pozbawiona szyprowego aromatu swej poprzedniczki. Lekka, zwiewna, idealnie pasująca do zwiewnej sukienki, młodej kobiety i skąpanego w wiosennym słońcu Paryża.</p>
<p>Wszystko to uwiecznia mistrzowską ręką Sophia Coppola (znana nam głównie z hitu, oscarowego „Między słowami”), której spot reklamowy idealnie obrazuje czym i jakim jest Miss Dior Cherie Eau de Toilette. Ten zapach jest jak spacer po wiosennym parku – początkowo wędrujemy pośród aromatycznych cytrusów – słodkich i zarazem kwaśnych, dalej mijamy piękne kwiaty, z których słynie Paryż – tureckie róże i gardenia, następnie jaśmin i delikatnie leśne nuty, zawdzięczane sercu paczuli.</p>
<p>Jak każdy zapach Diora także i ten jest doskonale dopasowany, wykonany z najwyższej jakości surowców, z dbałością o każdy szczegół – tak wnętrza, jak i samego flakonu – jak zwykle delikatny, elegancki i zwiewny, inspirowany strojami, zgodny z zasadą New Look.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Dior Homme Sport</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Starszy niż opisane wcześnie Miss Dior Cherie, męski zapach Dior Homme Sport wciąż nei traci na swej popularności. I nic w tym dziwnego – jest ponadczasowy, łączy aktywność, siłę i młodość z elegancją.</p>
<p>Zapach ten to kolejne dzieło Francois’a Demanchy’ego, jego twarzą w kampanii reklamowej był Jude Law.</p>
<p>Odrobinę odbiegający od mainstreamu, jaki od lat wyznaczał sobie Dior, zapach ten – mimo wszystko – zasługuje na uwagę. Jak sama nazwa wskazuje, twórca postawił sobie za cel  połączenie aktywności, energii z nieodłączną u Christiana Diora elegancją &#8211; naturalną, niewymuszoną, a wręcz nonszalancką. To właśnie element wyróżniający ten zapach na tle innych perfum o przydomku sport.</p>
<p>Czego należy się spodziewać po sportowym zapachu? Przede wszystkim orzeźwienia i poczucia – stale utrzymującego się poczucia – świeżości. Dior Homme Sport gwarantuje to dzięki rześkiemu połączeniu cytrusowe (grejpfrut, limonka i nutka cytryny) z żywicą. Energia i orzeźwienie podana w bardzo przystępny i lekki sposób. Wrażenie pewnej banalności (którą zawsze odczuwam w kompozycjach stricte cytrusowych) przełamuje wyczuwalny imbir i drzewa sandałowe, przechodzące następnie w elegancki i wyrazisty kontrapunkt uzyskany dzięki drzewu sandałowemu i lawendzie. Idealnie zbalansowany zapach, połączenie dwóch pozornych przeciwieństw – energii i elegancji.</p>
<p>Desing flakonu inspirowany jest, a raczej bezpośrednio nawiązuje do klasyka – Dior homme, odróżniając się od niego w zasadzie jedynie większą przepuszczalnością światła. Sam flakon – masywny, przyciężki może wzbudzać mieszane odczucia, choć z pewnością kojarzy się z męskością.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Dior Homme Intense</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Kolejna odsłona tradycyjnego i klasycznego zapachu Dior Homme – Intense, jak sama nazwa wskazuje, na mocniejszy „ciężar gatunkowy”. Cięższy, bardziej stężony zapach, idealnie podkreślający wieczorowy strój i wyjątkowe okazje.  Wytrawny, stonowany i stanowczy, zdaje się – niczym wino i prawdziwy mężczyzna – dojrzewać z czasem, ewoluując i odsłaniając kolejne oblicza. Pozycja obowiązkowa dla każdego eleganckiego mężczyzny.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>W odróżnieniu od innych zapachów tej linii, ciężar aromatów drzewnych łagodzony jest tu subtelną nutą irysu i wanilii. Unikalne połączenie substancji kojarzonych raczej z zapachami damskimi przynosi nieoczekiwany efekt – elegancji, emanującej pewności siebie i nieodpartej zmysłowości. Zapach koniecznie podkreślany wyjątkowością atmosfery i stroju, na zdecydowanie wyjątkowe okazje.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Flakon zbliżony do całej linii, podkreślenie ciężkości i mocy uzyskano dzięki zastosowaniu przydymionego szkła.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Dior Fahrenheit 32</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>32 dwa stopnia w skali Fahrenheita odpowiada 0 stopnia w skali Celsjusza. Zapach tak ochrzczony kojarzy mi się zimą, surowością  i wysiłkiem. Powinien rozgrzewać i dodawać brakującej w zimie energii. Wrażenie to potęguje także desing flakonu – zdający się zamarzać, skuty lodem.</p>
<p>Kierowany tymi konotacjami i wrażeniami, używając po raz pierwszy tej perfumy poczułem się …. całkowicie zaskoczony i zbity z tropu. Kwiatowy i  owocowy, niesamowicie świeży, przywodzący na myśli całkowite przeciwieństwo zimy. Stylizacja flakonu, jak i sama kompozycja zapachu przywodzi na myśl rozgrzaną do granic możliwości tropikalną plażę, równie ciepły, lazurowy i krystaliczny ocean i zapach, kojący, orzeźwiający niczym zimna bryza. Co jeszcze bardziej zaskakujące – pierwsze wrażenie orzeźwienia wkrótce ustępuje, by zmienić barwę na ciepłą, energetyczną, przytłumioną nieco posmakiem drzewnym, uzyskanym za sprawą domieszki wetywerii. Całość niczym klamra spina wanilia, która porządkuje nieco kompozycję, skutecznie równoważąc przeciwstawne akcenty i dodając  subtelnej i naturalnej elegancji.</p>
<p>Dior Fahrenheit 32 to perfumy nietypowe, zaskakujące i lekko nieprzewidywalne, tym niemniej idealnie wpisują się do do całej linii perfum Christiana Diora.</p>
<p>Warto jeszcze dodać, że niejako pomysłodawcą tego zapachu, jego twórcą zaś jest niemniej znamienity Louise Turner.  Sam zapach jest natomiast kontynuacją powstałego w 1988 r. Fahrenheit</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Dior Dune</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Chanel No. 5 cieszą się – według mnie – niezasłużoną opinią klasyka klasyków, pomijając walory historyczne oczywiście.</p>
<p>Jeśli miałaby wybierać najbardziej urzekający zapach – bez namysłu wskazałabym Dior Dune.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Dune to wydma, najbliższe skojarzenie – plaża, a więc kolejny orzeźwiający, kwiatowo – cytrusowy zapach, z jakich słynie nie od dziś Dior. Tymczasem Dune to także tytuł obszernej powieści science – fiction Franka Herberta – opowieści o tajemniczej planecie, pełnej najbardziej pożądanej substancji zwanej przyprawy. Opowieść pełna tajemnic i wątków, urzekająca fanów już od kilku pokoleń – zupełnie tak jak Dior Dune.</p>
<p>Za to dzieło sztuki odpowiedzialny jest sam Maurice Robert i od razu znać w nim rękę (a w zasadzie nos) Mistrza.</p>
<p>Wielowątkowy, rozkwitający coraz to innymi akcentami i aromatami, egzotyczny, orientalny, a zarazem świeży i zmysłowy – o jakim innym zapachu można powiedzieć to wszystko?</p>
<p>Nuty głowy tworzą czarna porzeczka, fiołek, jaśmin i mandarynka. Następnie do głosu dochodzi bazylia, listek figowy oraz szałwia i listek figowy. Na samym dnie kryje się zaś<br />
drzewo sandałowe, drzewo cedrowe, bób tonka oraz mech. To bogactwo składników sprawia, że Dior Dune jest tak zniewalająca i uzależniająca – tak bardzo, że zdarza mi się użyć ich zupełnie bez powodu, by tylko poczuć tę zniewalającą woń. Kojarzy się z uwodzicielską pewnością współczesnych  kobiet, ale także przywodzi na myśl dawne pin – up girls czy wielkie gwiazdy kina.</p>
<p><strong>Dior Hypnotic Poison</strong></p>
<p>Ciemna strona kobiety to w świecie perfum żadne temat tabu – wystarczy wspomnieć legendarne już, ponad 110 letnie Nuit de Noel, zapach prawdziwej femme fatale – lubieżnej kusicielki, która bez skrupułów bierze to co chce, i bez skrupułów potem to porzuca… Niczym modliszka hipnotyzuje swoje ofiary, działa na mężczyzn.</p>
<p>Linia trucizn Diora ma już bogatą tradycja, każda kolejna jej odsłono to odsłona kolejnego dzieła sztuki – nie inaczej jest z Dior Hypnotic Poison.</p>
<p>Hipnotyzuje i rzuca urok – zarówno na mężczyznę – ofiarę, jak i, a może nawet tym bardziej, kobietę – drapieżnika. To zapach tak samo uzależniający i niezapomniany, jak Dior Dune, zapach, który albo od razu się pokocha miłością straceńczą, albo odrzuci z niesmakiem. Zapach bogaty i nieprzewidywalny, w którym mieszają się wszelkie, nawet przeciwstawne aromaty.</p>
<p>Odpowiada za niego sama Annick Ménardo – znana zwłaszcza z doskonałego Body Kouros Yves Saint Laurent.</p>
<p>Osią zapachu jest wanilia przyprawiona zakazanymi owocami, które zdają się wnikać do krwioobiegu, czarując, hipnotyzując i otulając na długi czas.. Wrażenie to raz po raz „łamane” jest raz po raz pojawiającymi się kontrapunktami w postaci ciemnego migdału czy kminku. Zapach natarczywy, nie dający o sobie zapomnieć, niekiedy wręcz drażniący swą zmiennością, a przez to jeszcze bardziej uzależniający, niczym narkotyk, niczym trucizna.</p>
<p><strong>Hypnotic Poison: Eau Sensuelle</strong></p>
<p>Dzieło Francois Demach’ego, który po raz kolejny potwierdza swój niebywały wręcz kunszt.</p>
<p>Eau Sensuelle to jego interpretacja hipnotycznej trucizny stworzonej przez Annick Ménardo. Mistrz zagłębiając się w serce zapachu odkrywa nam orchideę, której owocem jest wanilia, będąca lejtmotywem Dior Hipnotic Poison.</p>
<p>Orchidea – kwiat o wielu twarzach doskonale pasuje do wizerunku kobiety odważnej na tyle, by nosić zapach Hypnotic Poison: Eau Sensuelle. Wierny tradycji perfum Christana Diora Francois sięga po kwiaty, wyczarowując z nich niezwykle uwodzicielski, zmysłowy zapach, który oddziaływuje na wszystkie zmysły. Nosząc ten zapach, kobieta nigdy nie poczuje się i nie będzie w pełni naga.  Całości dopełniają akcenty owoców i nuty drzewne, które łączą się w harmonijną całość, a wszystko to zamknięte w wyjątkowo pięknym flakonie.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Hypnotic Poison: Eau Sensuelle miały premierę we wrześniu 2010 r., ale już po tych kilku miesiącach wiem, że będą one za mną na zawsze…</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Escale à Portofino</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Portofino to jedno z najbardziej luksusowych i najdroższych miasteczek wypoczynkowych we Włoszech. Położone na brzegu uroczej zatoki, otoczone wzgórzami jest kwintesencją włoskiego krajobrazu i włoskiego piękna. Piękna tak urzekającego, że uległ mu nawet niemiecki oficer, który nie wykonał rozkazu jego wysadzenia.</p>
<p>Nic dziwnego, że tak bardzo zauroczyło ono Christiana Diora, który spędzał w nim w zasadzie każdą wolną chwilę. Miejsce to natchnęło także Françoisa Demachy do stworzenia opartych na tradycji i zarazem nietypowych perfum. <strong>Escale à Portofino </strong>jest uzupełnieniem kolekcji Dior Cruise Collection Johna Galliano.</p>
<p>Tradycja wyraża się tu poprzez nawiązanie do legendarnej już Aqua Mirabalis, a także poprzez swoistą reinterpretację klasycznej wody kolońskiej Cologne Blanche Diora.</p>
<p>Zapach ten odróżnia się całkowicie od innych, kwiatowo &#8211; cytrusowych kombinacji, do jakich przyzwyczaił nas Christian Dior. Jest tak oryginalny i nietypowy, że – szczerze mówiąc – wątpię w jego popularność.</p>
<p>To, co niszowe i oryginalne może być jednak wyjątkowe i piękne – tak jak ma to miejsce w przypadku Escale à Portofino. Zapach jest wymagający, wymaga kontemplacji i dłuższej chwili na przystosowanie, nagroda za cierpliwość jest jednak wyjątkowo obfita.</p>
<p>Pierwsze wrażenie w moim przypadku było także wyjątkowo negatywne – kompletny dysonans – ciepła plaża (co prawda Bałtyk, a nie Morze Śródziemne) i ten zapach całkowicie się wykluczały. Swoją drogą do tego zapachu znalazłam pewien czas później, letnim wieczorem, kiedy słońce zachodziło, a odsłonięte, spieczone słońcem ramiona z ulgą witały chłodne podmuchy bryzy. <strong> </strong></p>
<p>Sam zapach przywodzi bardziej na myśl początek jesieni, ostatnie oddechy lata, niż skąpane w słońcu, ciepłe włoskie wybrzeże. To zapach nostalgii, jaką odczuwamy obserwując coraz szybciej zachodzące słońce, przeczuwając niedługie nadejście zimy. To także zapach upojnych wspomnień z niezapomnianych wakacyjnych przygód.</p>
<p>Wbrew pozorom na początku uderza w nas ciężar zapachu – chłodne, gorzkie cytrusy, nadmiernie dojrzałe, budzą melancholijne odczucia. Pocieszenie przynoszą spokojniejsze nuty pomarańczy i jałowca, subtelnie łagodzone migdałem, dzięki którym pamięć cofa się do minionego lat. Wyraźnie posmak piżma i cedru subtelnie wszystko zamyka, dodając nieodłącznej elegancji i szyku.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Escale à Portofino to zapach uniwersalny, na każdą okazję, ale zdecydowanie nie dla każdego. Nie ma nic wspólnego z głównym nurtem  &#8211; nawet flakon odbiega od przyjętych standardów.</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://silver24.pl/index.php/2011/03/christian-dior/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Biżu</title>
		<link>http://silver24.pl/index.php/2010/02/bizu/</link>
		<comments>http://silver24.pl/index.php/2010/02/bizu/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Feb 2010 18:04:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://silver24.pl/?p=21</guid>
		<description><![CDATA[Biżuteria na przestrzeni wieków Autorem artykułu jest Ulryk Wilk Biżuteria służy człowiekowi do zdobienia ciała od wieków. Najstarsza znalezione szczegóły ozdobne pochodzą sprzed ponad 20 tysięcy lat. Początkowo wytwarzano ją z różnego rodzaju materiałów pochodzenia zwierzęcego i roślinnego takich jak kości, zęby, muszle, fragmenty skóry , a ponadto drewna. biżuteria artystyczna Biżuteria służy człowiekowi do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Biżuteria na przestrzeni wieków   Autorem artykułu jest Ulryk Wilk   Biżuteria służy człowiekowi do zdobienia ciała od wieków. Najstarsza  znalezione szczegóły ozdobne pochodzą sprzed ponad 20 tysięcy lat.  Początkowo wytwarzano ją z różnego rodzaju materiałów pochodzenia  zwierzęcego i roślinnego takich jak kości, zęby, muszle, fragmenty skóry  , a ponadto drewna. biżuteria artystyczna   Biżuteria służy człowiekowi do zdobienia ciała od wieków. Najstarsza  znalezione szczegóły ozdobne pochodzą sprzed ponad 20 tysięcy lat.  Początkowo wytwarzano ją z różnego typu materiałów pochodzenia  zwierzęcego i roślinnego takich jak kości, zęby, muszle, fragmenty skóry  , a ponadto drewna. W większości do wyrobów ozdób zaczęto wykorzystywać  też kamyki. Wraz z ewolucją człowieka oraz dodatkowo towarzyszącymi jej  nowymi odkryciami w dziedzinie kreacji i obróbki metali rozwijały się. Pierwsza biżuteria artystyczna biżuteria artystyczna Pierwsze ozdoby ciała zrealizowane ze złota liczą  sobie ok. 6000 lat. Dawniej biżuteria miała znaczenie o kilka szersze  niż na dzień obecny. Stanowiła szczegół różnego rodzaju kultów  religijnych, była traktowana jako element władzy i bogactwa. Wiele osób  nadawała jej równie znaczenie magiczne. W czasach tych królowała  biżuteria artystyczna wykonywana na specjalne zamówienie. Dwa podobne do  siebie naszyjniki, bransolety lub pary kolczyków były wręcz  niespotykane.   W starożytnym Egipcie biżuteria odgrywała ważną rolę w życiu religijnym i  różnego rodzaju obrządkach. Przypisywano jej zdolności magiczne.  Wierzono że jej szczegóły chronią człowieka przed złem zarówno za życia  jak również po śmierci. Najpowszechniej noszone były bransolety na ręce i  nogi, szerokie naszyjniki i amulety. Noszone były one przez ludzi nie  zależnie od ich statusu materialnego i społecznego. Obywatele bogaci  zdobili prywatne ciało złotem i kamieniami szlachetnymi. Chłopcy i  dziewczęta ubogie nosiły biżuterię wykonaną ze szkła, fajansu lub  paciorków.   W antycznej Grecji królowały głównie ozdoby wyrabiane ze złota srebra a  także złoconej miedzi. Znacznie w późniejszym czasie wprowadzono dodatki  ozdobione kamieniami szlachetnymi. Bransolety naszyjniki i kolczyki  zdobione zostały wizerunkami zwierząt. Ich noszenie świadczyło o  statusie społecznym i materialnym danej chłopcy i dziewczęta.   Rzymianie największym zainteresowaniem darzyli biżuterię wykonaną z  kamieni szlachetnych. Pojawiły pierwsze diamenty natomiast największym  powodzeniem cieszyły się kamienie kolorowe tj. szmaragdy. Poza  występujących w innych kulturach kolczyków, bransolet czy również  naszyjników w imperium rzymskim panowała też moda na inne dodatki.  Zdobione, złote szpile wykorzystywano do upinania włosów, jednakże do  spinania szat służyły ozdobne agrafy opracowane z brązu. Popularne  zarówno wśród mężczyzn jak i kobiet zostały pierścienie. Biżuteria  zrobiona z metali szlachetnych była zarezerwowana dla senatorów i  państwowych dygnitarzy. Zwykli obywatele mieli prawo do noszenia  pierścieni żelaznych. Artystyczna biżuteria w średniowieczu   Biżuteria średniowieczna w dalszym ciągu miała znaczenie religijne i  symboliczne. Kamieniom szlachetnym nadawano magiczną moc. Zaczęły one  także zdobić symbole szerzącego się chrześcijaństwa. Najpopularniejszym  materiałem służącym do wyrobu biżuterii było złoto. Stanowiło ono symbol  władzy, mądrości i światłości króla. Złote pierścienie odpowiednimi  kamieniami szlachetnymi zostały również symbolem piastowania określonej  pozycji w hierarchii kościoła.   Na przełomie XVI i XVII nastąpił rozwój przemysłu złotniczego. Zaczęto  powoli odbiegać od artystycznej biżuterii wykonanej na zapotrzebowania.  Coraz w większości wypadków można było spotkać ozdoby zrobione w  podobnym rodzaju. Biżuteria była znaczniej popularniejsza u mężczyzn niż  u kobiet. Dopiero w XVIII wieku biżuteria stała się dominującą ozdobą  kobiecego ciała. Na początku wieku XIX biżuteria zyskała także nowe  znaczenie. Zaczęto stosować ją w charakterze pamiątek. Popularne stały  się medaliony i pierścienie z dedykacjami i innymi sentencjami mające  charakter jedynie sentymentalny. biżuteria artystyczna   Wiek XX i XXI stanowią dużą odmianę dla biżuterii. Zaczęto wykorzystywać  nowe metale szlachetne tj. platyna oraz nowe rozwiązania produkcyjne.  Jednym z wymogów była tania produkcja dużej ilości biżuterii spotykana w  innych gałęziach przemysłu. Obok materiałów szlachetnych wprowadzono  też mało kosztowne materiały je imitujące. Biżuteria w ogromnym stopniu  utraciła też swoją symbolikę. Coraz w ogromnej liczbie przypadków  współczesne trendy mody wykorzystują te panujące zarówno w tej odległej  jak również tej całkowicie bliskiej przeszłości.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://silver24.pl/index.php/2010/02/bizu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>18</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Historia 2</title>
		<link>http://silver24.pl/index.php/2010/02/historia-2/</link>
		<comments>http://silver24.pl/index.php/2010/02/historia-2/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Feb 2010 18:01:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://silver24.pl/index.php/2010/02/historia-2/</guid>
		<description><![CDATA[Historia biżuterii Najstarsza odnaleziona biżuteria pochodzi sprzed przeszło 22 tysięcy lat. Pierwsze wzory wykonywane były z drewna, muszli i kamyków, niemniej jednak też skór czy kości zwierzęcych. Dopiero po 3500 r. p.n.e. biżuterię tworzono z brązu, miedzi, srebra i złota. Przez wieki rozwijały się techniki obróbki tych materiałów poprzez polerowanie czy rzeźbienie, nadawanie im nowych, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Historia biżuterii   Najstarsza odnaleziona biżuteria pochodzi sprzed przeszło 22 tysięcy  lat. Pierwsze wzory wykonywane były z drewna, muszli i kamyków, niemniej  jednak też skór czy kości zwierzęcych. Dopiero po 3500 r. p.n.e.  biżuterię tworzono z brązu, miedzi, srebra i złota. Przez wieki  rozwijały się techniki obróbki tych materiałów poprzez polerowanie czy  rzeźbienie, nadawanie im nowych, piękniejszych kształtów. Przełomem był  rok 2000 p.n.e, gdy Egipcjanie zaczęli wytwarzać bogato zdobione  bransolety, grzebienie, broszki, naszyjniki czy kolczyki, przyczyniając  się do popularyzacji biżuterii.   Biżuteria starożytnego Egiptu pełniła funkcję magiczną i religijną.  Najpowszechniejszą ozdobą były amulety. Dla mniej zamożnych wykonywano  je z fajansu i szkła, najbogatsi nosili piękne ozdoby ze złota i kamieni  szlachetnych. Te talizmany towarzyszyły swoim właścicielom zarówno za  życia, jak również po śmierci. Popularnymi ozdobami były bransolety,  które noszono na rękach i nogach, a także szerokie naszyjniki wykonywane  ze złota i kamieni.   W Grecji najwspanialsza biżuteria powstała ok. V-IV wieku p.n.e. Ozdoby  kreowane zostały ze złota i srebra, niemniej jednak również ze złoconego  brązu. Wzorami przewodnimi zostały kwiaty, liście i zwierzęta. W  późniejszym okresie biżuteria została wzbogacona kamieniami  szlachetnymi.   W ozdobach rzymskich po raz pierwszy pojawiły się diamenty i kolorowe  kamienie szlachetne. W układaniu misternych fryzur pomagały spinki ze  złota, srebra albo kości słoniowej, zakończone perłą albo złotą kulką.  Do spinania szat służyły agrafy ze złota i brązu, dekorowane kamieniami.  Zarówno kobiety, jak i panowie nosili pierścienie. W czasach republiki  rzymskiej większość obywateli mogła nosić tylko pierścienie z żelaza.  Prawo noszenia złotego pierścienia &#8211; oznaki sprawowanego urzędu mieli  wyłącznie państwowi dygnitarze i senatorzy.   W średniowieczu złoto zyskało miano najszlachetniejszego metalu. Było  ono nierozerwalnie związane z godnością królewską i insygniami władzy.  Złote korony symbolizowały mądrość i światłość monarchy. W tym okresie  ogromną wagę przywiązywano także do symboliki kamieni szlachetnych.  Wierzono w ich magiczną moc.   W XVI i XVII wieku nastąpił postęp złotnictwa. W tym czasie wprowadzono  wzorniki, tj. książki zawierające zdjęcia z najmodniejszymi wzorami  biżuterii, dzięki którym w całej Europie wytwarzano biżuterię o podobnej  stylistyce. Pod koniec XVII wieku olbrzymią popularność i uznanie  zyskał diament. Następnie w latach trzydziestych XIX wieku pojawiła się  biżuteria pamiątkowa, w ogromnej liczbie przypadków mająca wartość tylko  sentymentalną. Dużą popularnością cieszyły się medaliony, pierścienie z  dedykacją, będące symbolami przyjaźni i miłości. Na początku XX wieku  popularna stała się platyna. Jest cenniejsza niż złoto, a jej srebrzysty  kolor zachwyca wytwornością i elegancją.   Dzisiaj świat biżuterii zachwyca różnorodnością. Popularna i ceniona  jest zarówno dyskretna, skromna biżuteria ze srebra, jak również bogato  zdobione, kunsztowne formy ze złota czy platyny z najszlachetniejszymi  kamieniami. Biżuteria XXI wieku stanowi doskonałe dopełnienie każdego  stroju, stanowiąc najwspanialszą ozdobę, ale tak jak i przed wiekami,  będąc oznaką statusu materialnego, choć przede wszystkim wyznacznikiem  indywidualnego stylu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://silver24.pl/index.php/2010/02/historia-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>historia biżuterii</title>
		<link>http://silver24.pl/index.php/2010/02/historia-bizuterii/</link>
		<comments>http://silver24.pl/index.php/2010/02/historia-bizuterii/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Feb 2010 17:59:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://silver24.pl/index.php/2010/02/historia-bizuterii/</guid>
		<description><![CDATA[Biżuteria to drobne wyroby złotnicze i jubilerskie, używane jako ozdoby, zazwyczaj artystycznie przygotowane, głównie ze złota, srebra, platyny, kamieni szlachetnych itp. Najstarsza znana nam biżuteria pochodzi sprzed około 22 tysięcy lat. Pierwsi wszyscy przystrajający swe ciała używali do tego celu kamyków,muszli, kości i zębów zwierzęcych. Poprzez wieki rozwijały się technologie wydobywania piękna z tych materiałów [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Biżuteria to drobne wyroby złotnicze i jubilerskie, używane jako ozdoby,  zazwyczaj artystycznie przygotowane, głównie ze złota, srebra, platyny,  kamieni szlachetnych itp.   Najstarsza znana nam biżuteria pochodzi sprzed około 22 tysięcy lat.  Pierwsi wszyscy przystrajający swe ciała używali do tego celu  kamyków,muszli, kości i zębów zwierzęcych. Poprzez wieki rozwijały się  technologie wydobywania piękna z tych materiałów poprzez polerowanie i  rzeźbienie, nadawanie im nowych kształtów. Brązowe, miedziane oraz  żelazne narzędzia zastąpiły w końcu swe krzemienne odpowiedniki,  ułatwiając obróbkę. Metale stały się również produktem do produkcji  biżuterii.   Najstarsza biżuteria ze złota i srebra liczy około 6 tysięcy lat. Oprócz  zadań użytkowej i dekoracyjnej miała ona większe znaczenie. Służyła  potrzebom kultu religijnego, magii, była oznaką władzy oraz dodatkowo  godności świeckiej i religijnej. Świadczyła także o bogactwie.   Biżuteria starożytnego Egiptu pełniła w znacznym stopniu funkcję  magiczną i religijną. Najpowszechniejszą ozdobą zostały amulety mające  chronić przed złem i przynosić szczęście. Dla niezamożnych wykonywano je  z fajansu i szkła, dla bogatych ze złota i kamieni szlachetnych.  Amulety towarzyszyły swoim właścicielom zarówno za życia, jak i po  śmierci. Moc amuletu miał także pektorał &#8211; duża ozdobna zawieszka, którą  faraonowie nosili na piersi. Powszechną ozdobą były bransolety, które  noszono zarówno na rękach jak i nogach, , a ponadto szerokie naszyjniki  wykonywane ze złota i kamieni albo z kilku rzędów fajansowych kolorowych  paciorków. Do przystrajania głów księżniczek służyły złote diademy w  formie opasek.   W Grecji najwspanialsza biżuteria powstała w okresie klasycznym (V-IV  w.p.n.e.). Ozdoby wyrabiano nie tylko ze złota i srebra niemniej jednak  także ze złoconego brązu. Naszyjniki zostały wykonywane oraz komponowane  z elementów w kształcie amforek i głów zwierząt. Bransolety miały formę  węża albo rozciętej obręczy, której końcom nadawano forma lwich głów i  innych zwierząt. Dokładnie tak samo wyglądały kolczyki będące miniaturą  bransolet. W późniejszym okresie biżuteria została wzbogacona kamieniami  szlachetnymi.   W ozdobach rzymskich dużą rolę odgrywały kamienie szlachetne. Po raz  pierwszy ukazały się diamenty, lecz do najpopularniejszych należały  szmaragdy. Naszyjniki wykonywano ze szklanych błękitnozielonych  paciorków bądź łańcuszków z fantazyjnymi ogniwami i kilkoma zawieszkami  (przykładowo. ze zł monet). Kolczyki, które kobiety zakładały po kilka  do jednego ucha, miały forma koła, wiszącej perły albo szklanego  paciorka. W upinaniu misternych fryzur pomagały Rzymiankom szpile ze  złota, srebra albo kości słoniowej zakończone perłą albo złotą kulką. Do  spinania szat służyły fibule (agrafy) ze złota i brązu dekorowane  kamieniami. Zarówno panie jak również mężczyźni nosili pierścienie. W  czasach republiki rzymskiej większość obywateli mogła używać tylko  pierścieni z żelaza. Przywilej noszenia złotego pierścienia bedącego  oznaką sprawowanego urzędu mieli wyłącznie państwowi dygnitarze i  senatorzy.   W średniowieczu kontynuując antyczną tradycję, ogromną wagę  przywiązywano do symboliki kamieni. Wierzono w ich magiczną i  uzdrawiającą moc. Wraz z szerzeniem się chrześcijaństwa magiczną rolę  zaczęły odgrywać symbole nowej religii. Pierścienie z niebieskim  szafirem przysługiwały kardynałom i biskupom, ponieważ kamień ten  oznaczał tych, których umysł był zwrócony ku rzeczom niebieskim. Złoto  jako najszlachetniejszy metal łączono również z siłami wyższymi. Było  one nierozerwalnie powiązane z godnością królewską i insygniami władzy.  Złoto korony symbolizowało mądrość i światłość monarchy. Wraz z  wprowadzeniem do stroju damskiego dużych dekoltów popularną ozdobą stały  się wisiory i naszyjniki.   W XVI i XVII wieku nastąpił rozkwit złotnictwa. Dzięki rozpowszechnieniu  wzorników (książek zawierających ryciny z najmodniejszymi przykładami  biżuterii) w całej Europie wytwarzano klejnoty posiadające taki sam  styl. W okresie tym mężczyźni miewali więcej biżuterii niż kobiety (na  przykład. król Wielkiej Brytanii Henryk VIII). W końcu XVII wieku  rozpoczęła się kariera diamentu, który uważany w XVI wieku za mniej  praktyczny od rubinu został królem klejnotów. W XVIII wieku biżuteria  stawała się powoli domeną kobiecego stroju. Priorytetową dekoracją  ubiorów męskich zostały ordery nadawane za wybitne osiągnięcia albo jako  prezenty okolicznościowe. Uznawano je za swoisty rodzaj biżuterii,  zdobiąc niekiedy dziesiątkami brylantów.   W latach trzydziestych XIX wieku pojawiła się biżuteria o charakterze  pamiątkowym, w wielu sytuacjach mająca wartość wyłącznie sentymentalną.  Dużą popularnością cieszyły się medaliony, powróciły pierścienie  opatrzone sentencjami i dedykacjami, będące symbolem przyjaźni i  miłości. Rozpowszechniły się komplety biżuterii składające się z  naszyjnika, dwu bransolet, kolczyków,diademu i broszki.   Na początku XX wieku popularna stała się platyna, która uprzednio z  powodu bardzo wysokiej temperatury topnienia nie cieszyła się uznaniem  jubilerów. Jest cenniejsza niż złoto, a jej srebrzysty kolor stwarza, że  perfekcyjnie nadaje się do łączenia z brylantami.   W ostatnim stuleciu biżuterię renomowanych korporacji starano się  naśladować w taniej masowej produkcji. Szkło zastępowało diamenty, tanie  metale platynę, a plastik emalię. Noszenie sztucznej biżuterii  przestało być rzeczą wstydliwą. Liczyły się przede wszystkim modne wzory  i chwilowy efekt. Obserwując współczesne wyroby, widać natomiast, że  sytuacja ta się zmienia. Najnowsze trendy wskazują na powrót do piękna i  tradycyjnych szlachetnych materiałów.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://silver24.pl/index.php/2010/02/historia-bizuterii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Składniki</title>
		<link>http://silver24.pl/index.php/2010/02/skladniki/</link>
		<comments>http://silver24.pl/index.php/2010/02/skladniki/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Feb 2010 16:04:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://silver24.pl/index.php/2010/02/skladniki/</guid>
		<description><![CDATA[Zamiłowanie do pięknego zapachu przetrwało po dzień dzisiejszy. Współcześnie natomiast w dwudziestym pierwszym wieku perfum używa się oszczędniej i jedynie w celu zwiększenia przyjemnego dla każdego z nas uczucia świeżości oraz dodatkowo podkreślenia perfumami swego charakteru. Drogie perfumy w pięknym opakowaniu i egzotycznej w wielu sytuacjach nazwie wabią każdą kobietę . Dosłownie te, które uważają [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zamiłowanie do pięknego zapachu przetrwało po dzień dzisiejszy. Współcześnie natomiast w dwudziestym pierwszym wieku perfum używa się oszczędniej i jedynie w celu zwiększenia przyjemnego dla każdego z nas uczucia świeżości oraz dodatkowo podkreślenia perfumami swego charakteru. Drogie perfumy w pięknym opakowaniu i egzotycznej w wielu sytuacjach nazwie wabią każdą kobietę . Dosłownie te, które uważają je za zbędny luksus, łatwo ulegają pokusie. Ciepły klimat sprzyja dużej ilości substancji aromatycznych w roślinach, z których abstrahuje się olejki wykorzystywane do produkcji perfum. Perfumy w dużej mierze bazują na składnikach zwartych w roślinach. Lazurowe Wybrzeże jest perfekcyjnym terenem do uprawy roślin właśnie z powodu doskonałego i ciepłego klimatu. Rośliny dzięki swym cennym właściwościom i olejkom zapachowym są tańszą alternatywą i podstawą w świecie zapachów. Zwierzęce substancje aromatyczne są piękne,ale rzadkie i niewiarygodnie drogie. Najbardziej znane jest piżmo, czyli substancja, która jest wydzielana przez gruczoły zwierzęce. Piżmo jest czynnikiem najdawniej stosowanym do produkcji perfum. Na Wschodzie nie poddawano go żadnej obróbce wstępnej, korzystając z go w postaci naturalnej. Piżmo syntetyczne było przez lat wiele marzeniem każdego wytwórcy perfum. Odkryto je zupełnie przypadkowo. W trakcie prób wytworzania nylonu powstała przypadkiem substancja o zapachu przypominającym piżmo. Następnym odzwierzęcym czynnikiem perfum jest ambra. Odkryto ją w jelitach kaszalota. Ambra to substancja trudno dostępna dlatego także niezmiernie droga. Nic zaskakującego, że i ona została zastąpiona tańszym syntetycznym odpowiednikiem. Kolejna bajecznie rzadka substancja pochodzenia zwierzęcego używana w perfumiarstwie to cybet. Jest to wydzielina gruczołowa małego ssaka &#8211; cywety. Cyweta żyje w Afryce i Azji, czyli w ciepłych regionach świata. Zapach cybetu jest bardzo charakterystyczny, można rzec drażniący nawet, dopiero w rozcieńczeniu staje się przyjemny dla nosa. Służy on za utrwalacz zapachów. Tak samo zresztą jak wydzielina bobrów. Trzecią grupę substancji zapachowych stanowią syntetyki. Przeważnie do odkrycia takich substancji dochodziło przypadkiem. Stanowiły one bowiem towar uboczny jakiegoś procesu chemicznego. Aktualnie dosłownie najtańszy szampon jest perfumowany syntetycznie. Mimo to substancje pochodzenia zwierzęcego, czy roślinnego są bardziej cenione i niezastąpione.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://silver24.pl/index.php/2010/02/skladniki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Perfumy&#8230;</title>
		<link>http://silver24.pl/index.php/2010/02/perfumy-2/</link>
		<comments>http://silver24.pl/index.php/2010/02/perfumy-2/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Feb 2010 16:01:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://silver24.pl/index.php/2010/02/perfumy-2/</guid>
		<description><![CDATA[Jak ważny jest dla człowieka zmysł powonienia niech świadczy anegdotka o Napoleonie, który miał wysyłać swej żonie, Józefinie namiętne listy: „Nie myj się! Jadę do ciebie!”. Niełatwo dociec, ile jest prawdy w tej historii &#8211; cesarzowa należała do najbardziej uperfumowanych kobiet tamtych czasów. Szczególnie lubowała się w ciężkim zapachu piżma, którym kazała dosłownie zlać buduar [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jak ważny jest dla człowieka zmysł powonienia niech świadczy anegdotka o Napoleonie, który miał wysyłać swej żonie, Józefinie namiętne listy: „Nie myj się! Jadę do ciebie!”. Niełatwo dociec, ile jest prawdy w tej historii &#8211; cesarzowa należała do najbardziej uperfumowanych kobiet tamtych czasów. Szczególnie lubowała się w ciężkim zapachu piżma, którym kazała dosłownie zlać buduar w pałacu Malmaison, w efekcie czego, aromat utrzymywał się tam jeszcze przez sześćdziesiąt kolejnych lat. Świat jest pełen zapachów przyjemnych, ale też odrażających smrodów &#8211; brzydko pachniały miasta aż do XIX wieku, ponieważ nie znano kanalizacji i ścieki płynęły wprost ulicami; ludzie także nie bardzo dbali o higienę. Ponoć zapach jaki wydzielał król Ludwik XIV należał do wyjątkowo przykrych; regularne mycie rąk, nóg, twarzy, a wręcz &#8211; od czasu do czasu &#8211; całego ciała, to wymysł XIX wieku. Porzucono wtedy w perfumiarstwie ciężkie zapachy tj. ambra, cybet i piżmo, na rzecz „lekkich”, kwiatowych aromatów. Trudno wprost uwierzyć jak skomplikowana jest historia perfum &#8211; początkowo, w starożytnym Egipcie i Grecji substancji zapachowych używano do balsamowania zwłok i przy obrzędach religijnych. Starożytne damy prędko jednakże przekonały się, że perfumy warto stosować i w innych celach &#8211; Kleopatra uwiodła Antoniusza dzięki cudownie pachnącym balsamom, jakimi nacierała swe ciało. Rzymianie jednakże wręcz przesadzali z zapachami &#8211; perfumowali szafranem nie tylko siebie, swe stroje, a nawet ciała psów i koni, ale i ściany domów oraz bojowe sztandary. Prawdziwymi mistrzami sztuki komponowania zapachów byli jednak Arabowie, przez długi czas monopoliści na rynku korzeni i aromatów. Co paradoksalne, epokowym krokiem w dziedzinie utrwalania zapachów było odkrycie poprzez Arabów właściwości alkoholu &#8211; substancji surowo zabronionej przez Koran. Pierwsze nowożytne perfumy wyprodukował Avicenna &#8211; była to woda różana. Do Europy perfumy przywędrowały wraz z krzyżowcami &#8211; pachnącymi substancjami spryskiwano posadzki i skrapiano różańce; perfumy alkoholowe pojawiły się ponad dwa wieki później, w XIV w. Na starcie perfumiarstwo miało kilka wspólnego z farmacją &#8211; nieprzypadkowo pierwsza woda kolońska miała lecznicze zastosowanie. Później perfumiarze połączyli się z cechem rękawiczników &#8211; ci ostatni od dawna szukali rozwiązania ważnego problemu: jak pozbyć się nieprzyjemnego zapachu garbników ze skóry, z której zrobiono rękawiczki. Dzięki osławionej trucicielce, Katarzynie Medycejskiej, w XVI w. stolicą perfum stał się Paryż. Królowa sprowadziła do ośrodki miejskie wielu florenckich perfumiarzy, a jeden z nich, Rene, produkował dla niej nasączone trucizną, aromatyzowane rękawiczki, którymi „unieszkodliwiała” swych wrogów. W XVIII wieku panowało powszechne przekonanie, że „naturalny zapach ciała” chroni przed zarazą, a woda i mycie to rozsadniki wszelkich chorób. Jak to należy już powiedzieliśmy, w tej epoce największym powodzeniem cieszyły się ciężkie zapachy, zaś przedstawiciele arystokracji nosi w kieszeniach &#8211; w celach dezynfekcyjnych &#8211; kapsułki z kamforą. W XIX wieku przebojem stały się świeże i delikatne zapachy, ten okres był szczytem rozwoju branży perfumiarskiej. W Paryżu słynny stał się wykształcony w Wielkiej Brytanii Guerlain, który był znany z tego, że produkował dla swej ustosunkowanej klienteli zapachy na własne zamówienie (dobrane do konkretnej mężczyźni i kobiety lub okazji). Co ciekawe perfum nie stosowano wówczas wprost na ciało &#8211; skrapiano jedynie stroje, chusteczki oraz pantofelki. Pod koniec XIX wieku odkryto syntetyczne odpowiedniki drogich, naturalnych aromatów, co dało impuls do bujnego rozwoju tej branży. Początek XX wieku to triumfalny pochód znanych dziś spółek perfumeryjnych &#8211; Chanel wypromowała swój sztandarowy produkt No 5, Dior całą gamę zapachów, których nazwy łączyły się z nazwiskiem właściciela: Diorama, Diorissmo, Miss Dior, Diorella, perfumy firmowali znani kreatorzy mody, słynne gwiazdy i artyści. Perfumiarstwo to nie tylko świetny biznes, który „nigdy nie wychodzi z mody” (jak dowodziła Coco Chanel jej przyjaciółka), niemniej jednak i styl życia. Komponowanie zapachów to prawdziwa sztuka, a jej mistrzem jest osoba nazywana „Nosem” &#8211; jest to człowiek obdarzony fenomenalną pamięcią do aromatów i wielką wyobraźnią, która pozwala mu układać zapach perfum w głowie. Po otwarciu flakonu uzmysławiamy sobie głównie nuta podstawowa, tzw. głowy &#8211; bardzo intensywna, lecz szybko ulatniająca się. Nuta środka (lub serca) pojawia się po zetknięciu się perfum z ciałem, zaś najtrwalsza, nuta ostateczna, utrzymuje się najdłużej, decydując o finalnym efekcie. Także wyselekcjonowanie perfum jest sztuką. Specjaliści doradzają użytkowanie kilku zapachów na zmianę &#8211; w zależności od stroju, pory dnia, samopoczucia i okazji. Ażeby stosownie zharmonizować perfumy ze własną osobowością należy się bardzo natrudzić. Warto wypróbować szereg zapachów, pamiętając, by w trakcie jednorazowej wizyty w sklepie nie stosować więcej niż trzech (i uważać aby się nie pomieszały). Ideałem byłoby wsunięcie kawałka białej flaneli pod pachę na 24 godziny, pocięcie materiału na paski i skropienie go różnymi perfumami. Niedużo kto posiada jednak czas na takie eksperymenty. W większości wypadków zadowalamy się nasączonymi aromatem paskami, bądź rozpyleniem perfum w okolicach nadgarstka. Istotne jest ażeby nie wąchać perfum bezpośrednio z buteleczki &#8211; dotrze do nas przede wszystkim zapach alkoholu. Sztuką jest także nakładanie perfum &#8211; można perfumować włosy, skrapiać nadgarstki, kark, skronie i dekolt. Jeżeli chcemy, żeby zapach „spowijał nas niczym chmura” warto uperfumować skraj sukienki lub żakietu. Z perfumami powinno się uważać na słońcu (możliwość alergii), nie trzeba także perfumować odzieży z jedwabiu &#8211; mogą zostać trudne do sprania plamy. I jeszcze uwaga na temat przechowywania perfum: po użyciu powinno się szczelnie zamknąć flakon i schować go najlepiej z powrotem do pudełka albo do szafki &#8211; światło nie jest przyjacielem perfum, które łatwo ulatniają się i tracą właściwości zapachowe (wietrzeją). A o ile ktoś preferuje przeczytać powieści z &#8216;perfumami w roli głównej&#8217; powinien sięgnąć po Pachnidło Suskinda &#8211; przewrotną i dosyć makabryczną historię Grenouille&#8217;a, człowieka, który &#8211; sam pozbawiony jakiekokolwiek zapachu &#8211; był mistrzem w komponowaniu perfum, a dla pięknego aromatu był w stanie nawet zabić&#8230; Drugą książką wartą sugestie jest dzieło Balzaca Historia wielkości i upadku Cezarego Birotteau &#8211; opowieść o paryskim producencie perfum, wzorowanym na autentycznej postaci Antoine&#8217;a Carona. Jak głosi anegdota, Balzak napisał tę książkę w zaledwie 17 dni, a pomagały mu w tym perfumy, specjalnie skomponowane poprzez Guerlaina na potrzeby pisarza i jego powieści.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://silver24.pl/index.php/2010/02/perfumy-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Incensi”</title>
		<link>http://silver24.pl/index.php/2010/02/%e2%80%9eincensi%e2%80%9d/</link>
		<comments>http://silver24.pl/index.php/2010/02/%e2%80%9eincensi%e2%80%9d/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Feb 2010 15:31:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://silver24.pl/index.php/2010/02/%e2%80%9eincensi%e2%80%9d/</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy po raz 1-wszy testowałam „Incensi” byłam święcie przekonana, że mam do czynienia z rewelacyjną wizją kościoła katolickiego. Na 1-szy rzut nosa zapach wydawał mi się szczególnie udany. I tak niepodobny do innych aromatów Lorenza, które zupełnie nie trafiały w moje poczucie zapachowej estetyki. Bogactwo nut przeważnie prowadziło prosto do przeładowania i zagmatwania, niezrozumiałego dla [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedy po raz 1-wszy testowałam „Incensi” byłam święcie przekonana, że mam do czynienia z rewelacyjną wizją kościoła katolickiego. Na 1-szy rzut nosa zapach wydawał mi się szczególnie udany. I tak niepodobny do innych aromatów Lorenza, które zupełnie nie trafiały w moje poczucie zapachowej estetyki. Bogactwo nut przeważnie prowadziło prosto do przeładowania i zagmatwania, niezrozumiałego dla mojego nosa. Całościowy efekt ostateczny też nie był na tyle ujmujący, by tą kakofonię pogodnie znosić. „Incensi” jest kompleksowy, niemniej jednak bez zbędnej kakofonii. Całościowo ciepły i przytulny. Lecz momentami pikantny, zimny i nawet „grobowy”. Niestety posiada jedną, dyskwalifikującą go wadę…Mydło. Sama nazwa „Incensi” w tym samym momencie sygnalizuje z czym mniej więcej możemy posiadać do czynienia. Szukamy w pierwszej kolejności kadzidła, a co za tym idzie wszelkich innych, nieodzownych komponentów aromatu kościelnego. I o dziwo znajdujemy je wszelkie w formie dosyć przejrzystej. Niemniej jednak do rzeczy… Pierwsza runda to ciemny aromat dominującego cynamonu i żywicy. Ostrawy, przyprawiony pieprzem i imbirem, z echem cytrusów gdzieś w tle. Bardzo przyjemny, apetyczny. Z czasami cytrusowe komponenty (których i tak jest niedużo) zanikają prawie całkiem. Zostaje piękny, aromatyczny cynamon, w towarzystwie żywicy. Od tego momentu zapach wchodzi w fazę kościelnego mroku. Najbardziej kuszące, bazowe nuty wynurzają się bardzo zgrabnie. Woń żywic z posępną mirrą na czele, w towarzystwie sandałowca i na wpół wypalonego już kadzidła. Zielone nuty i aromaty przypraw harmonijnie mieszają się z cmentarnymi klimatami. Kadzidlany popiół, drewno i żywica. Nie pozbawione oddechu, przyjazne. Do tego bliskoskórne, dyskretne, co ma możliwość być dodatkowym atutem. Ale żeby nie było tak wesoło, to muszę nadmienić, że cały ten proces trwa najwyżej kilkanaście sekund. Później następuje dominacja mydła, której ukryć się nie da. Mydła gryzącego, nieprzyjemnego i całościowo odpychającego. Ciężko się to znosi, a nosi pewnie jeszcze ciężej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://silver24.pl/index.php/2010/02/%e2%80%9eincensi%e2%80%9d/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ROYAL MUSKA</title>
		<link>http://silver24.pl/index.php/2010/02/royal-muska/</link>
		<comments>http://silver24.pl/index.php/2010/02/royal-muska/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Feb 2010 15:29:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://silver24.pl/index.php/2010/02/royal-muska/</guid>
		<description><![CDATA[Gdyby ktoś poprosił mnie o jak najkrótsze podsumowanie i ocenę tego zapachu odpowiedziałabym wyświechtanym już hasłem, że piękno tkwi w intuicyjności. Stara jak świat sentencja, którą wbrew pozorom nie tak łatwo przystosować do adekwatnego obiektu. W sytuacji RM było to pierwsze skojarzenie, które przyszło mi do głowy. Jestem pod dużym wrażeniem urzekającego piękna, prostoty i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Gdyby ktoś poprosił mnie o jak najkrótsze podsumowanie i ocenę tego zapachu odpowiedziałabym wyświechtanym już hasłem, że piękno tkwi w intuicyjności. Stara jak świat sentencja, którą wbrew pozorom nie tak łatwo przystosować do adekwatnego obiektu. W sytuacji RM było to pierwsze skojarzenie, które przyszło mi do głowy. Jestem pod dużym wrażeniem urzekającego piękna, prostoty i delikatności tego zapachu. Nosi mi się go nawet rewelacyjnie. Z jednej strony subtelny, z drugiej na tyle wyrazisty, że posiada się poczucie posiadania czegoś wyjątkowego.</p>
<p>Podstawowym komponentem jest bez wątpienia piżmo. Zapachy oparte o jeden priorytetowy składnik nie za każdym razem spełniają w 100 % nasze oczekiwania; czego dobrym przykładem jest Note Vanillee. RM o dziwo nie rozczarowuje, mimo od początku narzuconej dominacji piżma. Swoją drogą to jeden z ciekawszych perfumeryjnych składników. Łagodny i dziki jednocześnie, bardzo popularny, jednakże w zdecydowanej większości przypadków stanowiący część jakiegoś tła. W RM role się odwracają. Piżmo dumnie zasiada w pierwszym rzędzie, podczas gdy świetnie uzupełniające go kwiatowe elementy zostają w tyle. I dobrze Cieszę się jak niezbyt duże dziecko na samą pomysł o tym zapachu. Ożywia mnie własną ascetycznością, odciąga o notorycznego wwąchiwania się w niuanse bardziej trudnych tworów. Jest perfekcyjnie łagodny, nawet aksamitny. Cielesny (bez łazienkowych czy mydlanych skojarzeń), poza tym drapieżny. Intymny i pociągający. Lekko pudrowy. Apetyczny. Nie specjalnie intensywny, bliskoskórny.</p>
<p>Uniwersalny i niedrażniący. Daje kilka satysfakcji przy bardzo minimalistycznym, całościowym obrazie. Jest jednym z tych zapachów, o których można rzec, że mają to „coś”. Dość dużą siłę bez nachalności. I dużą klasę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://silver24.pl/index.php/2010/02/royal-muska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

