Pierre Cardin

Pora na prezentację kolejnego wielkiego projektanta i kreatora mody, nosiciela nazwiska – marki, twórcy wielkiego imperium, na chwilę obecną zajmującym się praktycznie wszystkim – od ubrań, akcesoriów, po zegarki, zastawy stołowe czy poduszki, artykuły żywnościowe, a nawet … samoloty.

 

Marka Pierre Cardin jest w zasadzie wszechobecna, a od 1971 roku – sygnuje także perfumy. Wszystkie produkty – poza samym logo – cechuje jedno: elegancja i wysoki styl, a niekiedy (a raczej często) – artyzm, tak jak w przypadku flakonu do perfum Blue Marine, wystawiany w Museum of Modern Art.

Pierre Cardin, kolejny (obok Yves Saint Lourent’a) „wychowanek” czy „uczeń” (a może tylko pracownik?) samego Christiana Diora. Podobnie jak jego wielki poprzednik wyznaczył nowe trendy, choć jego fraktalne, geometryczne projekty – z pewnością inspirowane architekturą – są całkowicie różne od kwietnych kompozycji Christiana Diora. Tym niemniej świat mody i sztuki (jakby była między nimi jakaś różnica..) docenił ich obu, oddając każdemu należne im, chwalebne miejsce na piedestale najjaśniejszych gwiazd.

Pierre Cardin urodził się niespełna 88 lat, 7 lipca 1922 r. w malutkiej, gminnej miejscowości San Biaggo di Callata, w południowych Włoszech, choć całe dorosłe życie związany był z Francją, a dokładniej z Parazym, który także dzięki niemu stał się światową stolicę mody (odbierając ten tytuł włoskim miastom – m.in. Neapolowi czy Mediolanowi). W 1944 r, (niektóre źródła podają 1945 r. – ja opieram się „The fashion design manual” Pameli Stecker)

jego rodzina przeprowadziła się do Paryża, gdzie Pierre podjął studia na wydziale architektury, a równocześnie pracując dla domów mody Schiaparelli i Paquin, wykorzystując doświadczenie zdobyte w pracy jako krawiec we Włoszech. W roku 1946 r. trafia pod skrzydła Christiana Diora i wylatuje spod nich kilka lat później, zakładając własny butik i wypuszczając swą pierwszą kolekcję w 1954 r., a następnie wypuszczając ją jako pret – a – porter i rozprowadzając w domach towarowych, czego nigdy wcześniej nie robiono. Szybko zdobywa uznanie jako bezkompromisowy innowator, które przylega do niego na stałe. Potwierdziło to choćby wprowadzenie i późniejsze farbowanie dżinsów i – za co winniśmy mu szczególną wdzięczność – „rozluźnienie” garniturów, poprzez usuniecie kołnierzy i połączenie ich z golfem.

„Kosmita mody” – to tylko jedno z określeń, jakim do tytułowano. Projektant ery kosmicznej inspiruje się bowiem geometrią, a także materiałami powszechnego użytku – takimi jak winyl czy metalowe obręcze, którymi ozdabiał swe kreacje. Najsłynniejszym jego dziełem jest bez wątpienia wariacja na temat małej czarnej – tak zwana „bubble dress” (sukienka bąbelkowa). W swych projektach ciągle poszukuje nowości, często jego ubrania deformują czy ukrywają naturalną sylwetkę i kobiece kształty. Ponadto jako pierwszy zaproponował  modę unisex. Słynie z hucznych bankietów, posiada kilka restauracji oraz zamek w Lacoste, należący wcześniej do samego Markiza de Sade, podobnie zresztą jest z rezydencją Casanovy. Jako pierwszy – w roku 1959 – „podbił” Japonię, otwierając tam swoje sklepy. Zaprojektował stroje pracowników dla Pakistańskich Linii Lotniczych, ubierały się u niego sławy takie jak: Rita Hayworth czy Beatlesi.

Przychody firmy Pierre Cardin wynoszą ok. 1,5 miliarda euro rocznie.

Poza działalnością biznesową Cardin silnie wspiera artystów, organizuje festiwal teatralny, od roku 1991 jest Ambasadorem Dobrej Woli ONZ.

Warto jeszcze odnotować, że firma Pierre Cardin jako w zasadzie pierwsza zachodnia firma podpisywała w Polsce kontrakty już w roku 1991 r., zaraz po otwarciu naszego rynku. Była też organizatorem pierwszego w naszym kraju pokazu mody.

Przechodząc do kwestii perfum, to – niestety – u nas mamy do czynienia ze stałym ich deficytem. Spośród 22 wszystkich zapasów Pierre Cardin możemy bez większego problemu zakupić jedynie kilka z nich. Tym bardzie dziwi to, bowiem – w przeciwieństwie do awangardowego oblicza w designu, w przypadku perfum twarz Cardine jest wyjątkowo tradycyjna, przystępna i po prostu piękna. W głównej mierze odpowiadają za nie „nosy” takie jak: Francoise Caron,  Olivier Cresp, Christine Nagel czy Benoist Lapouza.

Pierre Cardin

Sama nazwa zobowiązuje, ale – zamiast kosmicznych, bąbelkowych wariacji, zapachu płyt winylowych i przepalonych obwodów, otrzymujemy wyjątkowo klasycznie brzmiący zapach.

Pełen harmonii i spokojnych tonów, choć nie płaski i jednostajny.

Opisując go posłużyłabym się przede wszystkim przeciwieństwami czy paradoksami – jest to zapach z jednej strony silnie męski, drapieżny i twardy, ale po pewnym czasie – zupełnie tak jak z każdym facetem – odkrywa się jego bardziej romantyczną naturę. Zapoznając się z tym zapachem – kiedy go wreszcie zrozumiałam – miałam poważne obawy, że (jak niektórzy faceci) przy bliższym poznaniu okaże się infantylny.

Mówiąc całkiem poważnie Pierre Cardin to klasyczne, ale i wyjątkowo przemyślane połączenie świeżych, orzeźwiających nut z domieszką Orientu

Emotion for Women

Emocje – targają nami, dajemy się im ponieść, ale też one są esencją, treścią naszego życia. Spośród całej plejady uczuć Pierre Cardin wybiera te uosabiające prawdziwą, nietuszowaną i nieprzybierającą żadnej maski kobiecość – sięga do jej wnętrze i wydobywa na zewnętrz, zamykając je w zmysłowej czerwonej jak krew, serce i miłość buteleczce.

Co takiego odnajduje na dnie naszej duszy Cardin – mężczyzna, który bądź co bądź, doskonale zna się na kobietach? Widzi i czuje energię, siłę i pasję działania, nieograniczone wręcz pokłady erotyzmu, a zarazem delikatność i kruchość. Wrodzona uroda i zmysłowość idzie tu w parze z elegancją.

Zapach dla kobiet bardziej dojrzałych – przynajmniej ja uważałam, że należy do niego dorosnąć. To perfumy adresowana dla zdecydowanych, w pełni świadomych siebie kobiet, które uwodzą i chcą uwodzić, kochają i chcą być kochane. To niebagatelna i nieprzeciętna mieszanka – koktajl owocowo – kwiatowy, w swej głębi skrywa wrażliwe, drzewne nuty, idealnie komponujące się z sercem i głową zapachu.

Emotion for Men

Kobieta i mężczyzna, Mars i Wenus, przyciągające się stale przeciwieństwa. Taką wizję nasuwa nam porównanie tych dwóch zapachów, przynajmniej na pierwszy rzut … mhm – nosa.

W głębi bowiem, u samych podstaw tego zapachu odkrywamy pierwiastki wspólne, elementy, które łączą te zapachy.

Podobnie jak w przypadku Emotion for Women, ich męski odpowiednik to prawdziwy koktajl zapachowy. Początkowo wita nas cytrusowo – limonka, grejpfrut i bardziej swojsko – jabłko, bergamotka. Od razu daje się poznać także charakterystyczny – który ja osobiście po prostu w tej mieszance uwielbiam – zapach, pewien gamy zapachów, ja szczególnie wychwytuje kojący anyż i lawendę, dopełniane typowo męskimi nutami drzewa sandałowego i piżma.

Zapach na wskroś nowoczesny, lekko młodzieńczy, ale daleki od nastoletniości. Adresowany do mężczyzn zdecydowanych, lubiących podkreślać swą męskość.

Zasady kontrastu broni także flakon – czerwony i owalny u kobiet – tu stalowy i kanciasty i odrobinę surowy.

Pour Femme & Homme

Kolejne zapachy w wersji męskiej i damskiej. W odróżnieniu od Emotion, tu twórca skupił się na odwiecznej grze (by nie powiedzieć walce) między płciami, wyrażanej w zalotach, tańcu godowym, w romansie i flircie.

Zapach dla niej to kwintesencja elegancji i zalotności , zapach, który idealnie podkreśla wdzięki i naturalne atrybuty każdej kobiety, zapach, który sprawia, że czujemy się atrakcyjniejsze i jesteśmy atrakcyjniejsze. Pour Femme to zapach dojrzały, przeznaczony dla dorosłych kobiet, które już dawno przestały być grzecznymi dziewczynkami, ale nie porzuciły przypisywanego im romantyzmu. Kompozycja jest zmienna i niejednoznaczna – trochę owoców i kwiatów, równolegle z wyczuwalnymi akordami trawy i drzewa.

Wersja męska – naturalnie bardziej stonowana – stanowi niejako dopełnienie zapachu damskiego. Na myśl od razu przychodzą feromony i ich idealne dopasowanie, gdy „zaiskrzy”, gdy odkryje się wspólnie dwoje przeznaczonych sobie ludzi. Wyrażają to także podobne i uzupełniające się flakony.

Zapach jest elegancki, niesie ze sobą skojarzenia z szarmanckim dżentelmenem, który całym sobą – od wyglądy po maniery – oczarowuje swą wybrankę. Silnie wyczuwalne zapachy drzewa (cedrowe, heban, sandałowe) łagodzone – co stanowi z Pour Femme czysty kosonans – wanilią i cynamonem.

Na rynku istnieje też, choć jest bardziej niedostępna wersja zimowa tych zapachów – Pour Femme & Homme Winter, która została uzupełniona o nuty dla mnie kojarzące się z Bożym Narodzeniem – zapachem piernika i mroźnego, zimowego powietrza.

Pierre Cardin Revelation

Kolejny prawdziwie męski zapach sygnowany przez Cardin. Jego twórca to sam Daniel Molier, odpowiedzialny za wiele doskonałych zapachów Givenchy.

Zapach na wskroś nowoczesny, idealnie pasujący do odnoszącego sukcesu, sprawnie poruszającego się w świecie i życiu – zarówno zawodowym, jak i uczuciowym – mężczyzny. To zapach dla mężczyzny otwartego, bezkompromisowego, który zazwyczaj dostaje to, czego chce, ale – z drugiej strony – nie zapomina o zasadach i tradycji.

Połączenie klasycznie męskich nut z kilkoma bardziej nietypowymi (syntetyczny solar, drzewo różane) zaowocowało uniwersalnym zapachem, który nie ginie w tłumie innych, mu podobnych. Adresowany do mężczyzn młodych, płynących z nurtem, ale i zachowujących indywidualność.

Blue Marine
dysonans. Cytrusowy posmak dopełniony jest bowiem akordem dżinu z tonikiem, który wspaniale nasyca cały zapach. Dalej – spośród całej

Blue Marine to przede wszystkim słynny flakon – dzieło sztuki wystawiana w Nowym Yorku, w słynnym Museum of Modern Art. Blue Marine to także doskonale skrojony, nawiązujący do Orientu męski zapach, wobec którego ciężko pozostać obojętnym.

Sam Pierre Cardin stwierdził kiedyś, że każdy artysta musi mieć ideał, wobec którego i dla którego tworzy. Dla niego tym ideałem jest młodość, i to właśnie młodość i młodzieńcza radość życia przebija z tego zapachu.

Czysto męskie, drzewne  akcenty mieszają się wonią paczuli, bargamotki i bazylii, uosabiając tym samym świeżo rozkwitającą męskość, pełną młodzieńczej fantazji i zapału.

Zapach zdecydowanie dla młodych, żyjących pełnią życia mężczyzn, uniwersalny, raczej dzienny.

 

0 Komentarzy

Komentarze zostały wyłączone.

ELLLOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO